Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Dyrektor ds. strategii rynku surowców
Miniony tydzień okazał się wyraźnym punktem zwrotnym na rynku towarowym: po okresie szerokiego styczniowego rajdu przeszliśmy do bardziej defensywnego, napiętego pod względem płynności otoczenia. Zaczęło się od piątkowej, historycznej korekty na złocie, srebrze i platynie, która szybko rozlała się na inne klasy aktywów — rynki akcji osłabły, a kryptowaluty zaliczyły gwałtowną wyprzedaż. W efekcie rynek nabrał wyraźnie negatywnego tonu: nastąpiło wymuszone delewarowanie, a rosnące korelacje między klasami aktywów zaczęły kształtować ruchy cen.
Od czwartku, 29 stycznia, w przeddzień załamania na metalach szlachetnych, stopy zwrotu w całym koszyku towarowym mocno się rozeszły. Najmocniej traciły metale szlachetne, a za nimi metale bazowe oraz część rynku energii i towarów miękkich (towarów rolnych kawa czy cukier), podczas gdy zboża wyróżniły się jako jedna z nielicznych grup z dodatnią stopą zwrotu. Indeks Bloomberg Commodity Total Return (BCOM TR) spadł w tym okresie o 5,3 proc., co przycięło, ale nie wymazało świetnego początku roku. Od początku stycznia indeks pozostaje solidnie na plusie — około 10 proc.
Odporność zbiorczego wyniku, mimo ostatnich gwałtownych ruchów, pokazuje, jak silny i szeroki był styczniowy rajd, a także jak szybko nastroje się odwróciły, gdy zmienność wystrzeliła.
Na froncie makroekonomicznym w USA dane z ostatniego tygodnia coraz wyraźniej wskazywały na osłabienie, zwłaszcza na rynku pracy. Choć część wskaźników w sektorze usług wykazywała odporność, seria rozczarowujących odczytów zatrudnienia i rosnąca liczba zapowiedzi zwolnień zaniepokoiły inwestorów. Efekt? Powrót do sentymentu awersji do ryzyka, czyli ostrożniejszego podejścia do ryzyka na rynkach finansowych.
Rynki akcji to odzwierciedliły: Nasdaq spadł o blisko 5 proc., a słabość koncentrowała się w segmentach rynku, które wcześniej uchodziły za „bezpieczny wzrost”. Utrzymywała się wyraźna rotacja od spółek software’owych i usługowych opartych na modelu SaaS w stronę firm półprzewodnikowych i sprzętowych. Wzmacnia to wrażenie, że inwestorzy na nowo oceniają wpływ inwestycji w sztuczną inteligencję na wyceny i trwałość zysków.
W tym samym czasie kryptowaluty pogłębiły spadki — Bitcoin obsunął się o około 22 proc. w omawianym okresie. Poza bezpośrednimi stratami taka przecena wywołała obawy o „zarażanie” innych segmentów rynku, zwłaszcza tam, gdzie dźwignia i ekspozycja na instrumenty pochodne przenikają się z bardziej tradycyjnymi aktywami.
Fundamenty nadal mają znaczenie, ale w minionym tygodniu to „infrastruktura i mechanika” rynku grały pierwsze skrzypce. Podwyższona zmienność podniosła wymogi depozytu zabezpieczającego, obniżyła płynność i wywołała szybki wzrost sprzedaży wymuszonej, niezależnej od decyzji uznaniowych. W takim otoczeniu często sprzedaje się nie dlatego, że perspektywy aktywa istotnie się zmieniły, lecz dlatego, że aktywo jest płynne, a pozycje w nim są „zatłoczone” — albo jedno i drugie.
Metale szlachetne były tu podręcznikowym przykładem. Ekstremalne wahania cen przyspieszyły delewarowanie na kontraktach futures, w ETF-ach i powiązanych strukturach pochodnych. Silne umorzenia w tokenizowanych produktach na srebro bezpośrednio zwiększały presję sprzedażową na kontraktach COMEX i w ETF-ach zabezpieczonych fizycznym metalem, pogłębiając spadkową dynamikę.
Swoje dołożył też rynek opcji. Wcześniejsza fala zakupów opcji call przez inwestorów detalicznych zostawiła wystawców z istotną ekspozycją na tzw. długą deltę (pozytywną wrażliwość na wzrost ceny instrumentu bazowego). Gdy ceny gwałtownie się odwróciły, a zmienność wystrzeliła, konieczność dostosowywania zabezpieczeń spotęgowała presję sprzedażową i zamieniła potencjalnie zwykłą korektę w kaskadę wyprzedaży.
Metale przemysłowe zachowywały się słabiej — BCOM Industrial Metals Index zniżkował o około 5,5 proc. w szerokiej fali wyprzedaży. W centrum uwagi pozostawała miedź ze względu na jej kluczową rolę w transformacji energetycznej oraz obawy o podaż w średnim terminie. Ceny spadły o ok. 6 proc., a kontrakt terminowy na miedź (High Grade) cofnął się poniżej 6 USD za funt, mimo że miedź wcześniej w tym roku należała do najbardziej rozchwytywanych towarów. Poza awersją do ryzyka i delewarowaniem do spadku cen miedzi przyczyniło się też osłabienie mikrofundamentów.
Widoczne zapasy, czyli te raportowane na giełdach, rosną, co zmniejsza obawy o krótkoterminową ciasnotę podaży. Na londyńskim rynku krzywa terminowa pozostaje w contango (terminy dalsze są droższe niż natychmiastowe), sygnalizując mniej pilną potrzebę zabezpieczenia dostaw „na już”. Jednocześnie w Chinach osłabły premie Yangshan (dopłaty importowe do portu Yangshan, traktowane jako wskaźnik popytu) przed rozpoczęciem świąt Księżycowego Nowego Roku 15 lutego, co odzwierciedla słabszy popyt w krótkim terminie.
W sumie sygnały te sugerują, że mocny rajd miedzi wyprzedził krótkoterminowe fundamenty, przez co stał się podatny na korektę, gdy pogorszyły się warunki płynnościowe. To przypomnienie, że „zatłoczone” pozycje — nawet jeśli wspiera je przekonująca długoterminowa narracja — potrafią szybko się odwrócić, gdy pozycjonowanie staje się nadmiernie rozciągnięte.
Platyna podążyła podobną ścieżką, notując około 37-proc. spadek od szczytu do dołka w warunkach słabszej płynności i jednostronnego pozycjonowania — po raz kolejny widać, że w sytuacjach stresowych głębokość rynku może zdominować kształtowanie się cen.
Rynki energii, z wyjątkiem gazu ziemnego, okazały się relatywnie odporne. Ropa Brent wciąż handluje się blisko górnej granicy szerokiego przedziału 60–70 USD za baryłkę, a głównym krótkoterminowym czynnikiem pozostają premie za ryzyko geopolityczne. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie i utrzymujące się napięcia na linii USA–Iran pozostają kluczowe dla kształtowania cen, choć rynek na razie nie wycenia trwałych zakłóceń podaży.
Takie boczne zachowanie cen odzwierciedla równowagę: z jednej strony niepewność geopolityczna i wzrost globalnego popytu, z drugiej — wciąż dobrze zaopatrzony rynek, mimo sankcji wobec rosyjskiego eksportu oraz wczesnych sygnałów, że wzrost produkcji w USA może zacząć hamować. Dopóki nie pojawią się mocniejsze dowody na istotny szok podażowy lub wyraźną zmianę oczekiwań dotyczących bilansu popytu i podaży, ceny ropy zapewne pozostaną zmienne, lecz bez wyraźnego kierunku — w wyznaczonym przedziale.
Kontrakt z najbliższym terminem na gaz ziemny (Henry Hub) zakończył dwutygodniową huśtawkę cen: notowania podskoczyły w okolice 8 USD za MMBtu (milion BTU) tuż przed niedawną zimową burzą, po czym runęły w stronę 3 USD za MMBtu, gdy nastąpiło rolowanie serii frontowej z lutowej na marcową, co bywa typowe dla wczesnej wiosny. Krótkotrwałe, ale ostre ochłodzenie wymusiło największy w historii tygodniowy pobór gazu z podziemnych magazynów, dodatkowo spotęgowany spadkiem wydobycia spowodowanym warunkami pogodowymi.
Zboża były wyraźnym wyjątkiem w defensywnym tygodniu, a soja, jako jedyna, odnotowała istotny wzrost. Ceny na krótko sięgnęły dwumiesięcznego szczytu, po czym oddały część zwyżek w obliczu obfitej podaży na świecie. Początkowy rajd wywołały wypowiedzi prezydenta Trumpa sugerujące, że Chiny w kolejnych miesiącach zwiększą zakupy soi z USA. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia dostawy z Brazylii, największego producenta i eksportera, pozostają jednak wyraźnie tańsze w szczycie sezonu eksportowego, co może ograniczać potencjał trwałego wzrostu popytu Chin na soję z USA.
Kawa arabica, jedna z pięciu najlepszych inwestycji ubiegłego roku, spadła o blisko 12 proc. w sześciodniowym okresie objętym przeglądem, schodząc do półrocznego minimum w pobliżu 3 USD za funt. Według brazylijskiej agencji Conab produkcja kawy w Brazylii w 2026 r. ma sięgnąć rekordowych 66 mln 60‑kilogramowych worków. Od szczytu z października ubiegłego roku ceny spadły już o blisko 25 proc. Podobnie jak w przypadku kakao, które rok temu przekraczało 10 000 USD za tonę, by spaść w okolice 4 100 USD, wysokie ceny w ubiegłym roku zachęciły producentów do zwiększania areału upraw i odmładzania starszych plantacji.
W najbliższym czasie kilka czynników zdecyduje, czy ostatnia korekta ustabilizuje się, czy jeszcze się pogłębi. Kluczowe będą amerykańskie dane makro, w szczególności z rynku pracy oraz odczyty inflacyjne, bo to one kształtują apetyt na ryzyko. Na rynku towarowym sygnały wygasania zmienności i poprawy płynności pomogłyby przywrócić bardziej uporządkowany proces kształtowania cen. Z punktu widzenia popytu na metale, zarówno przemysłowe, jak i szlachetne, zbliżające się w Chinach obchody Księżycowego Nowego Roku, podczas których kluczowe giełdy są zamknięte przez ponad tydzień, mogą w krótkim terminie ciążyć cenom. Inwestorzy i spekulanci często redukują ekspozycję przed spodziewanym sezonowym ożywieniem na początku marca.
| Więcej od autora |
|---|
|