Szokujące prognozy
Leki na otyłość dla każdego - nawet dla zwierząt domowych
Jacob Falkencrone
Dyrektor ds. strategii inwestycyjnych
Dyrektor ds. strategii rynku surowców
Rynki gazu ziemnego często przypominają inwestorom, że mimo lat postępującej finansjalizacji (coraz większego wpływu kapitału i instrumentów finansowych) oraz rozwoju handlu globalnego pogoda wciąż ma znaczenie — i to czasem ogromne. W minionym tygodniu temperatury zdecydowanie poniżej normy w wielu regionach półkuli północnej dobitnie to potwierdziły. Od amerykańskiego Środkowego Zachodu i Północnego Wschodu po Europę Północną i Zachodnią, popyt na ogrzewanie gwałtownie wzrósł właśnie wtedy, gdy elastyczność podaży pozostawała ograniczona. W efekcie nastąpiła szybka rewizja wyceny ryzyka związanego z zimą, z cenami amerykańskiego gazu ziemnego na czele, która staje się coraz wyraźniej widoczna także w globalnych punktach odniesienia cenowych.
W Stanach Zjednoczonych obecne ruchy cen nie wynikają wyłącznie z popytu. Centralne i wschodnie regiony kraju doświadczają siarczystych mrozów, co wyraźnie podbija zapotrzebowanie na energię do ogrzewania w gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach. W miarę jak ujemne temperatury sięgają coraz dalej na południe, producenci mierzą się z rosnącym ryzykiem zamarzania rurociągów i instalacji przetwórczych, tymczasowo zaburzając przepływ gazu i obniżając wydobycie. Takie zdarzenia występują zwykle właśnie wtedy, gdy popyt osiąga szczyt, co dodatkowo wzmacnia ruchy cenowe. Rynek musi więc wyceniać nie tylko silniejszy popyt, ale także możliwość ograniczenia podaży w najgorszym możliwym momencie.
Ta kombinacja wyjaśnia skalę ostatnich wzrostów. Kontrakt z najbliższym miesiącem dostawy na Henry Hub wzrósł w ciągu tygodnia o około 70%, windując ceny do najwyższych poziomów od 2022 r. Takie skoki są rzadkie, lecz nie bez precedensu, zwłaszcza gdy jednocześnie zacieśniają się warunki po obu stronach rynku — po stronie popytu i podaży. Według Energy Information Administration (EIA) zapasy gazu ziemnego w USA znajdują się blisko pięcioletniej średniej, co na papierze sugeruje wystarczającą podaż. W krótkim terminie stanowi to jednak niewielkie pocieszenie: wąskie gardła infrastrukturalne i ryzyko zamarzania mogą ograniczać zdolność realizacji dostaw właśnie wtedy, gdy popyt gwałtownie rośnie.
Europa doświadcza podobnego, napędzanego przez pogodę wzrostu popytu, jednak mechanizm przełożenia na ceny jest inny. W przeciwieństwie do USA, gdzie dominuje produkcja krajowa, Europa coraz częściej opiera się na imporcie LNG jako „krańcowym” źródle podaży — to właśnie on uzupełnia brakujące wolumeny. Gdy temperatury spadają i popyt rośnie, europejscy nabywcy muszą rywalizować o dostawy na globalnym rynku LNG, zwłaszcza z Azją.
Ta rywalizacja wyraźnie nasiliła się w ostatnich tygodniach. Przy utrzymującym się wysokim popycie na energię do ogrzewania i coraz wyższym tempie wypływu z magazynów europejscy nabywcy są zmuszeni płacić więcej, aby zabezpieczyć dostawy. Dziś ceny gazu w europejskim benchmarku TTF skoczyły do 41,9 EUR/MWh (14,25 USD/MMBtu), co oznacza wzrost o około 40% w ciągu zaledwie dwóch tygodni, po czym cofnęły się poniżej 40 EUR/MWh. Mimo to ten ruch pokazuje, jak szybko globalne powiązania w segmencie LNG przekładają się na regionalną presję cenową. Warto też zauważyć, że mimo ostatniego skoku ceny gazu w Europie są wciąż o około 22% niższe niż rok wcześniej.
Ta dynamika podkreśla strukturalną zmianę na rynku gazu. Choć takie punkty odniesienia, jak Henry Hub i TTF, pozostają regionalne, „krańcowa” cena coraz częściej jest wyznaczana globalnie. Gdy chłód uderza jednocześnie w kilka dużych regionów zużycia, LNG staje się mechanizmem równoważenia — ceny dostosowują się tak długo, aż ładunki zostaną przekierowane tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Skutki są szczególnie odczuwalne w Europie, gdzie poziom zapasów w podziemnych magazynach gazu spadł do około 48%, wobec około 60% o tej porze w ubiegłym roku.
Jednym z bardziej wyraźnych efektów międzyrynkowych jest reakcja rynku walutowego. Norwegia, duży eksporter gazu przesyłanego rurociągami do Europy, korzysta dzięki wyższym europejskim cenom gazu poprzez rosnące przychody z eksportu i poprawę warunków wymiany handlowej. Korona norweska umocniła się do najwyższego poziomu od trzech miesięcy wobec euro, co odzwierciedla tę dynamikę.
Z technicznego punktu widzenia ruch ten zbliżył kurs EUR/NOK do stref, które mogą sygnalizować wybicie w dół, sugerując, że rynek zaczyna dyskontować względną siłę korony. Choć nie jest to jeszcze zmiana o charakterze strukturalnym, pokazuje, jak szybko szoki cen energii potrafią przenosić się na rynek walutowy.
Zachowanie rynku akcji w minionym tygodniu odzwierciedla sytuację na rynku surowców. Wyniki pokazują, że producenci gazu oraz spółki energetyczne z dużą ekspozycją na gaz należeli do liderów wzrostów. Kilku amerykańskich producentów gazu i spółek powiązanych z LNG odnotowało solidne wzrosty, wyraźnie przewyższając wyniki szerokiego sektora energii.
Skorzystały także ETF-y skoncentrowane na energii, z ekspozycją na segment poszukiwań i wydobycia, oferując zdywersyfikowaną ekspozycję na ten motyw inwestycyjny. Jednocześnie duże zróżnicowanie wyników w obrębie sektora przypomina, że trend może szybko się odwrócić, gdy ryzyka pogodowe osłabną lub podaż wróci do normy.
Utrzymanie się obecnego ruchu cen w dużej mierze zależy od tego, jak długo potrwa fala mrozów oraz w jakim stopniu uszkodzi infrastrukturę. Jeśli temperatury poniżej norm sezonowych utrzymają się do lutego, zimowa premia ryzyka pozostanie wysoka. Powrót do sezonowych norm prawdopodobnie szybko sprowadzi ceny w dół, gdy rynek zacznie spoglądać w kierunku wiosny. Warto odnotować, że kontrakt gazowy na kwiecień — pierwszy miesiąc sezonu zatłaczania (napełniania) magazynów — jest obecnie notowany w okolicach 1,9 USD, czyli około 35% poniżej ceny kontraktu lutowego.
Ostatnie ruchy cenowe wyraźnie pokazują, jak bardzo rynki gazu ziemnego są ze sobą powiązane. Głęboki mróz w USA może wywindować notowania na Henry Hub, a chłód w Europie i części Azji zaostrza rywalizację o dostawy LNG i zwiększa presję po stronie podaży na świecie. Rynek akcji reaguje premią dla producentów gazu, a waluty, takie jak korona norweska, umacniają się.
W skrócie: gaz ziemny nie jest już wyłącznie rynkiem regionalnym. To globalny rynek połączony czynnikami, takimi jak pogoda, przepływy LNG i ograniczone wolne moce. Gdy popyt niespodziewanie wystrzeli, a elastyczność podaży pozostaje ograniczona, ceny rzadko dostosowują się stopniowo — zwykle reagują gwałtownie, pozostawiając bardzo niewielki margines błędu decydentom, firmom energetycznym i inwestorom.

Niniejsza treść jest materiałem marketingowym i nie powinna być traktowana jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje....
| Więcej od autora |
|---|
|