Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Sektor kosmiczny coraz częściej funkcjonuje jako infrastruktura, a nie wyłącznie jako obszar eksploracji; potencjalne IPO SpaceX mogłoby dodatkowo nagłośnić ten trend inwestycyjny.
Rozwój sektora wykracza poza same rakiety — obejmuje satelity, obronność, łączność, dane oraz systemy umożliwiające praktyczne zastosowania technologii kosmicznych.
Nasz koszyk tematyczny pomaga inwestorom identyfikować okazje inwestycyjne bez pogoni ani za każdym startem rakiety ani za krzykliwymi nagłówkami.
Kiedyś kosmos łatwo było zaszufladkować jako „science fiction, rakiety i bardzo drogi dym”. To się zmienia. Gospodarka kosmiczna staje się elementem codziennej infrastruktury – od łączy internetowych i danych pogodowych po obronność, rolnictwo, żeglugę i nawigację.
To ważne właśnie teraz, bo sektor nie sprowadza się już do tego, kto wystrzeli najefektowniejszą rakietę. Liczy się, kto potrafi przekuć orbitę w powtarzalne przychody. Globalna gospodarka kosmiczna osiągnęła w 2024 r. wartość 613 mld USD (dane: Space Foundation), a Satellite Industry Association informuje o dalszym wzroście w 2025 r. w obszarach satelitarnego internetu szerokopasmowego, startów oraz sprzętu naziemnego.
Według doniesień medialnych SpaceX przygotowuje się do ewentualnego debiutu giełdowego (IPO), a potencjalne notowanie na giełdzie Nasdaq mogłoby nastąpić już w czerwcu 2026 r. Nic nie jest pewne, dopóki się to nie wydarzy, a plany IPO spółek prywatnych potrafią zmieniać się szybciej niż okno startowe przy złej pogodzie. Ten sygnał ma jednak znaczenie: wejście SpaceX na giełdę najpewniej przyciągnęłoby większe zainteresowanie inwestorów szeroko rozumianą gospodarką kosmiczną – od satelitów i systemów wynoszenia po łączność, obronność i infrastrukturę naziemną.
Dla inwestorów, którzy chcą zrozumieć, jak działa IPO, zanim dojdzie do ewentualnego debiutu SpaceX, przewodnik Saxo po inwestowaniu w akcje w ofertach pierwotnych to dobry punkt wyjścia: wyjaśnia, jak przebiega proces, na co zwracać uwagę oraz dlaczego świeżo notowane spółki potrafią być ekscytujące, ale też ryzykowne.
Stąd nowy koszyk tematyczny Saxo dotyczący gospodarki kosmicznej. To nie jest ani maszyna do przepowiadania przyszłości, ani zestaw „kup teraz, zanim na Marsie zrobi się tłoczno”. To mapa. Ma pomóc inwestorom zrozumieć, gdzie w łańcuchu wartości znajdują się spółki giełdowe – od operatorów satelitarnych przez firmy zbrojeniowe po mniej spektakularnych dostawców, dzięki którym cały system działa.
Najbardziej użyteczna część gospodarki kosmicznej nie zawsze jest najbardziej efektowna
Opowieść o kosmosie w mediach zwykle zaczyna się od rakiet. I trudno się dziwić – są widowiskowe, głośne i nie sposób ich przeoczyć. Dla inwestorów ważniejsza część tej historii często zaczyna się jednak dopiero po starcie.
Satelity pomagają samolotom utrzymywać łączność, statkom nawigować, rolnikom monitorować uprawy, ubezpieczycielom szacować szkody, rządom zabezpieczać komunikację, a konsumentom korzystać z usług lokalizacyjnych – często nawet o tym nie myśląc. Kosmos po cichu staje się warstwą infrastrukturalną nowoczesnej gospodarki. To jeszcze nie elektryczność, ale bliżej „pożytecznej infrastruktury nad naszymi głowami” niż wielu osobom się wydaje.
Dlatego pole do inwestowania wykracza poza „czysto kosmiczne” spółki. Jedne firmy operują satelitami. Inne budują rakiety lub statki kosmiczne. Jeszcze inne dostarczają systemy lotniczo-kosmiczne, technologie obronne, czujniki, układy scalone, anteny, stacje naziemne, oprogramowanie czy usługi łączności.
Ta krótka lista dzieli ten świat na praktyczne kategorie: operatorzy startów i misji kosmicznych; firmy satelitarne oraz dostawcy danych i analityki satelitarnej; liderzy sektora obronnego i lotniczo-kosmicznego; oraz „kilofy i łopaty” kosmosu – łączność i telekomunikacja. Ostatnia kategoria brzmi mniej romantycznie, ale inwestowanie to nie konkurs piękności. Często właśnie w „kilofach i łopatach” kryją się stabilniejsze modele biznesowe.
Nie chodzi tu tylko o odległe prognozy, lecz o to, co dzieje się już teraz.
Rynek satelitarnego internetu szerokopasmowego szybko rośnie, bo firmy starają się łączyć odległe regiony, samoloty, statki i użytkowników sektora obronnego. Według Satellite Industry Association liczba globalnych abonentów tego typu internetu istotnie wzrosła w 2025 r., a przychody z usług satelitarnych sięgnęły 105 mld USD. To znak, że sektor wychodzi z fazy „ciekawej technologii” i odpowiada na realny popyt ze strony klientów.
W Europie dochodzi jeszcze kwestia suwerenności. Program IRIS2 Unii Europejskiej ma zapewnić bezpieczną łączność satelitarną dla rządów, firm i obywateli. Mówiąc prościej, Europa chce mieć większą kontrolę nad kluczową infrastrukturą komunikacyjną. Najnowsze komunikaty spółek SES i Eutelsatu pokazują, że popyt nie dotyczy wyłącznie konsumenckiego internetu – rośnie też zapotrzebowanie w lotnictwie, obronności i żegludze morskiej, a także na bezpieczną komunikację rządową.
Dla inwestorów zmienia to perspektywę. Kosmos to nie jeden wąski temat. Przenika takie obszary jak obronność, telekomunikacja, transport, cyberbezpieczeństwo, łańcuchy dostaw w przemyśle i sztuczna inteligencja. To tworzy zarówno okazje, jak i pewne zamieszanie. Krótka lista pomaga przebić się przez mgłę – a mgła to nie proces inwestycyjny.
Najważniejsze pytanie nie brzmi „czy kosmos jest ekscytujący?”, tylko „czy spółki potrafią na tym rynku sensownie zarabiać?”.
W praktyce warto śledzić kontrakty, portfel zamówień, marże i nakłady inwestycyjne. Portfel zamówień to zamówienia już zakontraktowane, ale jeszcze niezrealizowane – pokazuje, czy popyt się materializuje. Marże mówią, czy wzrost jest zyskowny, a nie tylko ładnie wygląda na slajdach. Nakłady inwestycyjne mają znaczenie, bo infrastruktura kosmiczna jest droga, a kosztowne marzenia też wystawiają rachunek.
Warto zwracać uwagę na strukturę klientów. Przychody od rządów, linii lotniczych, agencji obronnych, operatorów telekomunikacyjnych czy firm morskich bywają trwalsze niż te oparte wyłącznie na spekulacyjnym przyszłym popycie. Najlepszy sygnał to nie wielka wizja, tylko podpisany kontrakt i rzeczywista płatność od klienta. Brzmi rewolucyjnie – a zarazem podejrzanie przyziemnie.
Koszyk tematyczny pomaga też rozdzielić temat na różne modele biznesowe. Operator satelitarny ma inne ryzyka niż wykonawca w sektorze obronnym. Dostawca układów scalonych kieruje się innymi czynnikami niż firma zajmująca się startami. Specjalista od danych obsługuje innych klientów niż dostawca łączności w samolotach. Jeden temat, wiele ruchomych elementów.
Pierwsze ryzyko to wyceny. Ekscytujące tematy często przyciągają wysokie oczekiwania. Gdy oczekiwania rosną szybciej niż zyski, kursy stają się chwiejne. Warto sprawdzać, czy spółki wciąż realizują wzrost przychodów, generują przepływy pieniężne i poprawiają marże – a nie tylko opowiadają atrakcyjne historie.
Drugie ryzyko to realizacja projektów. Projekty kosmiczne zmagają się z opóźnieniami, problemami technicznymi, regulacjami i wysokimi kosztami początkowymi. Harmonogramy startów mogą się przesuwać. Satelity mogą zawieść. Budżety rządowe mogą się zmieniać. Cierpliwość jest tu przydatna, ale ślepa cierpliwość to abonament na rozczarowanie.
Trzecie ryzyko to konkurencja. Starlink zmienił rynek satelitarnej łączności, a inni próbują go dogonić. Część spółek giełdowych skorzysta na rozwoju ekosystemu, inne mogą odczuć presję cenową lub spadek starszych linii biznesowych. Niedawny zwrot strategiczny Eutelsatu – odejście od tradycyjnego wideo ku łączności na niskiej orbicie okołoziemskiej – to dobry przykład, jak branża zmienia się w czasie rzeczywistym.
Kosmos coraz mniej oznacza „ucieczkę z Ziemi”, a coraz bardziej „sprawienie, by Ziemia działała lepiej”. Na tym polega prawdziwa teza inwestycyjna. Najbardziej użyteczne elementy gospodarki kosmicznej kryją się za codziennymi aktywnościami: lataniem, żeglugą, mapowaniem, łącznością, obroną i pomiarami.
Nowy koszyk tematyczny Saxo dotyczący gospodarki kosmicznej ma ułatwić zrozumienie tej ukrytej infrastruktury. Nie eliminuje ryzyka i nie wskaże z góry zwycięzców. Daje inwestorom czytelniejszą mapę spółek, które budują, obsługują i umożliwiają funkcjonowanie gospodarki kosmicznej. W temacie pełnym rakiet taka mapa może być najbardziej „uziemionym” narzędziem w całym pokoju.
Instrumenty, do których odnosi się ten materiał, mogą być wyemitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, wynagrodzenie lub zwroty prowizji. Mimo że Saxo może otrzymywać takie świadczenia, wszystkie treści powstają z myślą o dostarczeniu klientom wartościowych informacji i możliwości.
Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie stanowi porady inwestycyjnej. Inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem, a wyniki historyczne nie gwarantują przyszłych rezultatów.