Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Dyrektor ds. strategii rynku surowców
Miedź kontynuuje rajd w 2026 r. — od początku roku wzrosła o około 14%, a w ujęciu rok do roku jest mniej więcej o jedną trzecią wyżej. Skala zwyżki budzi obawy o tzw. destrukcję popytu i nadmierną spekulację, jednak fundamenty rynku wciąż się umacniają. Podaż z kopalń nie nadąża za popytem, huty rywalizują o deficytowy koncentrat, strategiczne gromadzenie zapasów pozostaje powszechne, a niepewność wokół amerykańskich ceł przyciąga metal z reszty świata do USA.
Jednocześnie popyt na miedź coraz ściślej wiąże się ze strategicznymi sektorami: infrastrukturą energetyczną, elektryfikacją, sztuczną inteligencją i obronnością. Ta zmiana nie eliminuje tradycyjnej cykliczności tego surowca, ale sprzyja kształtowaniu rynku, na którym popyt jest potencjalnie mniej wrażliwy na spowolnienie gospodarcze i wysokie ceny niż w poprzednich cyklach.
W efekcie miedź coraz częściej znajduje się na styku wzrostu przemysłowego, bezpieczeństwa energetycznego, ekspansji technologicznej i rywalizacji geopolitycznej.
Byczy scenariusz dla miedzi zaczyna się od podaży — i tu rynek wciąż mierzy się z wyzwaniami. Po poważnych zakłóceniach w Grasbergu i Kamoa‑Kakuli, które w 2025 r. przyczyniły się do szacunkowej utraty 1,5 mln ton produkcji, rozczarowania po stronie podaży utrzymują się również w tym roku. Najwięksi producenci obniżają prognozy, w Chile obniżane są szacunki produkcyjne, a odbudowa wydobycia w kilku kluczowych zakładach postępuje wolniej niż oczekiwano — a to wszystko utrzymuje rynek w napięciu. Branżowe szacunki wskazują, że zakłócenia podaży już odjęły około 450 tys. ton od oczekiwanej produkcji w tym roku.
Problemem nie jest koniecznie brak zasobów. Chodzi raczej o rosnącą trudność szybkiego i sprawnego uruchamiania nowych mocy wydobywczych. Duże projekty miedziowe wymagają znaczących nakładów kapitałowych, długich okresów realizacji, złożonych procesów uzyskiwania zezwoleń i stabilnego otoczenia operacyjnego. Jednocześnie w wielu dojrzałych kopalniach spada zawartość miedzi w rudzie, co podnosi koszty i ogranicza elastyczność operacyjną.
W efekcie wzrost podaży pozostaje trwale podatny na zakłócenia, opóźnienia i wyniki poniżej oczekiwań.Jednym z najczytelniejszych sygnałów napięć w łańcuchu dostaw miedzi jest rynek tzw. opłat za przerób (treatment charges, TC). To opłaty, które górnicy płacą hutom za przetworzenie koncentratu na metal rafinowany. TC spadły do głęboko ujemnych wartości — ostatnio na rynku spot wynoszą od −118 do −115 USD za tonę.
Choć poza branżą TC często umykają uwadze, w praktyce stanowią jeden z najlepszych bieżących wskaźników dostępności koncentratu. Ujemne TC oznaczają, że huty konkurują o wsad wyjątkowo agresywnie, bo koncentratu po prostu brakuje.
Załamanie to wynik splotu słabszej produkcji kopalń, opóźnień w uruchamianiu nowych projektów oraz ograniczonej podaży złomu. Chińska produkcja miedzi rafinowanej już wykazuje oznaki hamowania, a przy utrzymujących się niedoborach koncentratu ryzyko dalszego spowolnienia utrzymuje się.
Na razie wysokie ceny kwasu siarkowego wspierają marże hut i ograniczają ryzyko powszechnych cięć produkcji. Nie zmienia to jednak przesłania: wąskie gardło znajduje się wyraźnie wyżej w łańcuchu dostaw, na poziomie kopalń.
Tradycyjnie miedź uchodziła za jeden z najczulszych barometrów globalnej aktywności gospodarczej. Jej szerokie zastosowanie w budownictwie, przemyśle i produkcji dóbr konsumpcyjnych sprawiło, że zyskała przydomek „Doktor Miedź”. Ta zależność wciąż ma znaczenie, ale struktura popytu się zmienia.
Coraz większa część przyszłego wzrostu popytu na miedź będzie pochodzić z wytwarzania energii, infrastruktury przesyłowej, pojazdów elektrycznych, systemów bateryjnych, centrów danych na potrzeby sztucznej inteligencji oraz wydatków na obronność. W dużej mierze popyt związany z AI ma charakter pośredni — napędzają go nie tyle same serwery, ile ogromne inwestycje w sieci elektroenergetyczne, stacje elektroenergetyczne, transformatory i systemy dystrybucji energii.
Równocześnie rządy w Europie i Ameryce Północnej coraz częściej traktują sieci elektroenergetyczne jako infrastrukturę krytyczną. Starzejące się sieci, cele elektryfikacji gospodarki i obawy o bezpieczeństwo energetyczne napędzają programy inwestycyjne, które prawdopodobnie wykraczają daleko poza zwykłe cykle koniunkturalne.
To przesunięcie jest istotne, bo wspomniane sektory są z reguły mniej wrażliwe na spowolnienia gospodarcze i wysokie ceny surowców niż tradycyjne, cykliczne źródła popytu, takie jak budownictwo mieszkaniowe, AGD i elektronika użytkowa. Krótko mówiąc, coraz częściej to potrzeba wytwarzania, przesyłania, magazynowania oraz zapewniania bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej napędza popyt na miedź.
Kolejnym ważnym czynnikiem, który wspierał ceny miedzi w ubiegłym roku i ponownie w ostatnim czasie, jest narastająca rozbieżność między USA a resztą świata. Okresowo rosnąca premia cenowa na COMEX względem notowań na London Metal Exchange (LME) stworzyła silną zachętę, by kierować fizyczny metal do Stanów Zjednoczonych w oczekiwaniu na potencjalną decyzję dotyczącą ceł na import miedzi rafinowanej.
W efekcie USA przyciągnęły znaczne wolumeny importu miedzi rafinowanej — nieproporcjonalne do relatywnie niewielkiego udziału USA w globalnym popycie. Zapasy rosną w USA, a dostępność metalu w innych regionach maleje, co zacieśnia warunki rynkowe poza USA.
Zbliżający się raport Departamentu Handlu USA, zapowiedziany na koniec czerwca, może okazać się istotnym katalizatorem. Rekomendacja wprowadzenia ceł mogłaby skłonić do dalszego gromadzenia zapasów przed ich wejściem w życie, natomiast decyzja o odstąpieniu od ich wprowadzenia mogłaby wywołać zanik obecnej premii i przejściową presję spadkową na ceny.
Na razie jednak niepewność wokół ceł wciąż działa jak mechanizm zacieśniający warunki na globalnym rynku.
Widoczne zapasy wzrosły w minionym roku, zwłaszcza w magazynach COMEX. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z byczym obrazem rynku. Coraz częściej jednak to poziom zapasów odzwierciedla zachowania strategiczne, a nie wyłącznie działanie fundamentów rynkowych.
Koncentracja metalu w Stanach Zjednoczonych przed możliwym wprowadzeniem ceł pokazuje, jak decyzje polityczne wpływają na zarządzanie zapasami. Równocześnie strategiczne gromadzenie zapasów przez rządy, odbiorców przemysłowych i menedżerów łańcucha dostaw ogranicza dostępność metalu dla szerszego rynku. To element szerszego trendu: kluczowi odbiorcy surowców, takich jak miedź, przechodzą z modelu „just‑in‑time” na „just‑in‑case” (na wszelki wypadek).
To może tłumaczyć, dlaczego ceny miedzi utrzymują się na podwyższonych poziomach mimo okresowych sygnałów słabszego popytu fizycznego. Rynek coraz wyżej wycenia bezpieczeństwo dostaw, a nie tylko bieżące potrzeby konsumpcyjne.
Kontrakty na miedź notowane na COMEX wciąż pozostają w konstruktywnym układzie technicznym. 13 maja po nieudanej próbie wybicia w okolicach 6,72 USD za funt, ceny skorygowały się i znalazły wsparcie w rejonie 6,15 USD — co odpowiada 31,8‑proc. zniesieniu Fibonacciego ruchu wzrostowego z marca do maja oraz dawnemu obszarowi oporu, który stał się istotną strefą wsparcia. Udany ponowny test tego poziomu wzmacnia szerszy trend wzrostowy, który nadal charakteryzuje się sekwencją coraz wyższych szczytów i dołków.
Dopóki notowania miedzi utrzymują się powyżej 6,15 USD, obraz techniczny pozostaje korzystny; wybicie powyżej 6,72 USD otworzy drogę do 7,00 USD za funt — ważnego poziomu psychologicznego. Z kolei zdecydowany powrót poniżej tego wsparcia osłabiłby byczy układ i podniósł ryzyko głębszej korekty; kolejne wsparcia — zgodnie z wykresem — wypadają w pobliżu 6,00 USD, a następnie 5,80 USD za funt.
Kilka dużych banków inwestycyjnych ostatnio podniosło prognozy cen miedzi. Szacunki wskazujące na znaczne deficyty na rynku miedzi rafinowanej w najbliższych dwóch latach podbiły średnie oczekiwania cenowe; część analityków rozważa już scenariusz wzrostu cen do 15 000 USD za tonę na LME, wobec poziomów rzędu 14 000 USD za tonę — o ile utrzymają się niedobory podaży.
Wzrost podaży wciąż rozczarowuje, strategiczne czynniki popytu pozostają istotne, a zmiany w polityce publicznej wzmacniają obawy o przyszłą dostępność metalu. Jednocześnie rynek nie jest już „tani”.
Notowania miedzi pozostają blisko rekordowych poziomów, a tak wysokie ceny nieuchronnie przetestują elastyczność popytu — zwłaszcza w Chinach, gdzie nabywcy historycznie reagowali na wzrost cen ograniczaniem zakupów. Wstępne sygnały osłabienia zamówień w części sektora przetwórstwa przemysłowego sugerują, że ryzyko „destrukcji popytu” wciąż istnieje.
Dodatkowo wynik przeglądu ceł w USA stanowi istotne binarne ryzyko. Wprowadzenie ceł mogłoby jeszcze bardziej zacieśnić rynek, natomiast rezygnacja z ich wprowadzenia najpewniej odebrałaby cenom ważne źródło wsparcia.
W długim horyzoncie narracja dotycząca miedzi wciąż sprowadza się do zderzenia kurczącej się podaży z coraz bardziej strategicznym popytem. Po tak silnym rajdzie kolejny etap najpewniej będzie wymagał potwierdzenia zarówno ze strony fundamentów rynku fizycznego, jak i decyzji politycznych. Trend wzrostowy pozostaje nienaruszony, ale staje się coraz bardziej zależny od materializacji oczekiwanych deficytów podaży.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie stanowi porady inwestycyjnej. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a wyniki historyczne nie gwarantują przyszłych rezultatów. Instrumenty wspomniane w niniejszym materiale mogą być oferowane przez partnerów, od których Saxo może otrzymywać opłaty marketingowe, wynagrodzenia lub opłaty retrocesyjne. Niezależnie od ewentualnych korzyści finansowych otrzymywanych w ramach takich partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczenia klientom wartościowych informacji i zapewnienia dostępu do możliwości inwestycyjnych.