Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
To przede wszystkim szok naftowy i inflacyjny; temat pojazdów elektrycznych schodzi na drugi plan.
Droższe paliwo wzmacnia argumenty na rzecz pojazdów elektrycznych, ale nie rozwiązuje problemu słabego popytu ani wysokich wycen.
W długim terminie cichymi zwycięzcami mogą okazać się odnawialne źródła energii, magazynowanie energii oraz infrastruktura ładowania — bardziej niż poszczególne spółki motoryzacyjne.
Ceny na stacjach benzynowych potrafią błyskawicznie przekładać geopolitykę na problemy domowego budżetu. Dlatego wojna z Iranem ma znaczenie dla pojazdów elektrycznych. 9 marca 2026 r. cena ropy Brent zamknęła się na poziomie 98,96 USD za baryłkę, co oznacza wzrost o 6,8% w ciągu dnia, po tym, jak w trakcie sesji sięgnęła 119,50 USD za baryłkę. Jak zauważa Bloomberg Intelligence, przez Cieśninę Ormuz zwykle przepływa około 20 mln baryłek dziennie — mniej więcej jedna piąta światowego zużycia płynnych paliw. To oznacza, że najpierw mamy do czynienia z szokiem naftowym, następnie z tematem inflacji i stóp procentowych, a dopiero w trzeciej kolejności — z tematem pojazdów elektrycznych.
Wyższe ceny paliw ułatwiają dostrzeżenie przewagi kosztowej eksploatacji pojazdów elektrycznych, ale same z siebie nie tworzą popytu od zera. Zmiana już trwa. Ta logika wykracza poza same samochody. Droga ropa podnosi wyceny OZE, magazynowania energii i infrastruktury ładowania, przekształcając elektryfikację z klimatycznej ambicji w element bezpieczeństwa gospodarczego.
Gdy rynek chce szybko zagrać pod temat pojazdów elektrycznych, odruchowo sięga po Teslę. To wciąż najbardziej wyrazisty symbol sektora — spółka, wokół której koncentrują się nadzieje, obawy i wahania nastrojów całego rynku samochodów elektrycznych. Tyle że prawdziwa narracja jest dziś szersza. BYD ma skalę, Li Auto imponuje realizacją, a Xiaomi wnosi nowy impet — i każdy z tych graczy wskazuje inny kierunek rozwoju elektryfikacji. Dla inwestorów to ma znaczenie. To już nie jest narracja o jednej spółce. To historia o całym ekosystemie, z kilkoma pretendentami, bardzo różnymi modelami biznesowymi i rynkiem, który wciąż ma kłopot z oddzieleniem ekscytacji od trwałej rentowności.
Według naszej wewnętrznej analizy opartej na danych z Bloomberga, w 2024 r. rentowne były tylko cztery spółki EV: Tesla, BYD, Li Auto i Xiaomi. Xiaomi zasługuje tu na przypis — nie dlatego, że jest mało istotne, lecz dlatego, że jest inne. To zdywersyfikowana spółka technologiczna z wyodrębnionym segmentem Smart EV, dlatego nie da się jej idealnie porównać z „czystymi” graczami. Podczas Dnia Inwestora w czerwcu 2025 r. założyciel Lei Jun powiedział, że działalność EV spółki ma osiągnąć rentowność w drugiej połowie 2025 r.
To nie jest prosty zakład typu: „Wygrywa Tesla”. W lutym Tesla odnotowała pewną stabilizację w niektórych krajach Europy po dwóch latach spadku sprzedaży, ale stabilizacja to nie to samo co wejście na trwałą ścieżkę silnego wzrostu. Tymczasem BYD nie zwalnia tempa — 5 marca 2026 r. zaprezentował baterię Blade umożliwiającą szybsze ładowanie — choć analitycy obawiają się słabego popytu i brutalnej konkurencji w Chinach. Droższa ropa wzmacnia argumenty za przejściem na EV, ale wyższe stopy procentowe i słabszy popyt konsumencki sprawiają, że trudniej trzymać w portfelu akcje spółek z tego segmentu. Rynek potrafi jednocześnie podtrzymywać dwie niewygodne tezy.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego to nie tylko kwestia salonów sprzedaży. Jak podaje Reuters, Chiny, Indie, Japonia i Korea Południowa wysyłają na Bliski Wschód znaczne ilości samochodów, a Toyota może ograniczyć produkcję na ten rynek o niemal 40 tys. sztuk z powodu problemów logistycznych. Jeśli w Cieśninie Ormuz utrzymają się zakłócenia, opóźnienia w transporcie, wyższe koszty ubezpieczeń i opłaty związane ze zmianą tras mogą uderzyć zarówno w samochody spalinowe, jak i elektryczne. Droższe tankowanie może wspierać popyt na EV, ale droższy i bardziej chaotyczny łańcuch dostaw wciąż może zjadać marże.
To ważne dla inwestorów, bo najtrafniejsze pytanie nie brzmi: „Która spółka EV wygra jutro?” Lepiej zapytać: które firmy potrafią poradzić sobie z wyższymi kosztami frachtu, niższą skłonnością konsumentów do zakupów i droższym finansowaniem, nie wykolejając przy tym swojej długoterminowej strategii. Reuters informował już o rekordowych stawkach frachtowych dla tankowców w regionie, a inwestorzy zaczęli wyceniać na rynku obligacji nową falę obaw o inflację. Jeśli ropa utrzyma się na wysokim poziomie przez tygodnie, a nie dni, presja przeniesie się z nagłówków na budżety domowe i marże firm.
Optymistyczne wnioski dotyczące EV mogą się nie sprawdzić z trzech prostych powodów. Po pierwsze, skok cen ropy może szybko się cofnąć, zanim przełoży się na realne zachowania zakupowe. Jeden paskudny tydzień na stacji benzynowej rzadko skłania rodziny do wymiany samochodu. Po drugie, jeśli wyższe ceny energii opóźnią obniżki stóp procentowych, finansowanie zakupu auta stanie się mniej korzystne, a wysoko wycenione spółki wzrostowe mogą się zachwiać, nawet jeśli same produkty wypadają coraz lepiej.
Wreszcie, głównym problemem może stać się logistyka. Jeśli ruch tankowców i dostawy części pozostaną utrudnione, a składki ubezpieczeniowe — podwyższone, część producentów odkryje, że korzystniejsza matematyka popytu wcale nie rekompensuje opóźnień w dostawach. Wczesne sygnały ostrzegawcze są dość oczywiste: cena ropy Brent utrzymująca się w okolicach 100 USD za baryłkę lub powyżej, rosnące rentowności obligacji oraz miesięczne rejestracje EV, które nie wykazują poprawy.
Jeśli cena ropy szybko spadnie, traktuj to jako wstrząs nastrojów, a nie rewolucję popytu.
Jeśli cena ropy pozostanie wysoka, stawiaj na skalę, gotówkę i siłę cenową, a nie na samą narrację.
Oddziel narrację o produktach EV od narracji o spółkach EV. To tematy pokrewne, ale nie tożsame.
Patrz na infrastrukturę ładowania, sieci elektroenergetyczne i magazynowanie energii jako elementy tego samego łańcucha elektryfikacji.
Bolesna tablica cen na stacji może ułatwić przekonanie do jazdy na prąd, ale nie ułatwia inwestowania w spółki EV. Wojna z Iranem wzmacnia długoterminowy argument za elektryfikacją, bo każdy szok naftowy przypomina konsumentom i rządom w czasie rzeczywistym, jak wygląda zależność od ropy. Ten sam szok może jednak podbić obawy o inflację, popchnąć stopy procentowe wyżej i zakłócić łańcuchy dostaw.
Tesla wciąż jest najbardziej rozpoznawalną marką, ale bardziej przydatne jest szersze spojrzenie na BYD, Li Auto, rozwijający się segment motoryzacyjny Xiaomi, infrastrukturę ładowania, baterie oraz zaplecze OZE i magazynowania energii. Gdy benzyna drożeje, najrozsądniejsi inwestorzy nie patrzą tylko na samochód. Patrzą na cały system.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie powinien być traktowany jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje.