Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Posunięcie UniCreditu wobec Commerzbanku pokazuje, że w europejskiej bankowości znów liczy się skala — konsolidacja wraca na porządek dzienny.
BNP Paribas zakłada, że kontrolowanie większej części łańcucha wartości w obszarze oszczędności klientów (od produktów po dystrybucję) zapewni bardziej stabilny wzrost.
Napięcia na rynku prywatnego długu (poza bankami) oraz zwrot fintechów w stronę bardziej bankowego modelu biznesowego sprawiają, że tradycyjne instytucje znów wydają się solidniejsze.
Przez lata europejskie banki uchodziły na rynku za najmniej efektownych gości na przyjęciu: nadmiernie regulowane, zbyt rozdrobnione, zbyt powolne. Pożyteczne, owszem, ale rzadko ekscytujące. Ostatnie pięć lat rysuje jednak korzystniejszy obraz. Rzekomo nudny europejski sektor bankowy po cichu okazał się jednym z silniejszych segmentów rynku. Ta przewaga wynika z powrotu do podstaw: stabilnej bazy depozytów, szerokiej sieci dystrybucji, rosnących zwrotów z kapitału własnego oraz modeli biznesowych, które okazują się bardziej odporne, gdy pieniądz przestaje być darmowy.
Nagłówki z tego tygodnia wzmacniają ten obraz. UniCredit zwiększa presję na Commerzbank, a BNP Paribas, po przejęciu AXA Investment Managers, jeszcze śmielej stawia na zarządzanie aktywami. Różne transakcje, ten sam sygnał: duże europejskie banki dążą do większej skali, szerszego zasięgu dystrybucji i większej kontroli nad całokształtem relacji z klientami.
Historia UniCreditu i Commerzbanku to modelowa ilustracja tego trendu. UniCredit ma dziś 26% akcji Commerzbanku oraz ekspozycję na dodatkowe 4% poprzez swapy — instrumenty pochodne, które mogą zostać rozliczone w akcjach. Najnowsza oferta wymiany akcji implikuje wycenę Commerzbanku na poziomie 30,8 EUR za akcję, czyli tylko ok. 4% powyżej kursu zamknięcia z 13 marca 2026 r. Jak podaje Reuters, UniCredit nie spodziewa się wysokiego poziomu akceptacji oferty i traktuje ją częściowo jako sposób na wymuszenie rozmów oraz uzyskanie większej elastyczności. To właśnie czyni to posunięcie interesującym. To nie romans, lecz narzędzie nacisku.
Niemniej istotny jest opór. Rząd Niemiec wciąż posiada 12,7% akcji Commerzbanku, a 16 marca 2026 r. oświadczył, że wrogie przejęcie byłoby nie do przyjęcia. Sam Commerzbank nadal obstaje przy strategii samodzielnego działania. W efekcie zostajemy z dobrze znanym europejskim paradoksem: decydenci często mówią, że chcą silniejszych banków paneuropejskich, a Europejski Bank Centralny zachęca do transgranicznej konsolidacji, jednak polityka krajowa zwykle naciska hamulec w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się konkretna transakcja. Europa lubi integrację w teorii. W praktyce często woli twardą granicę i komunikat prasowy.
Dla inwestorów długoterminowych ma to znaczenie, bo skala w bankowości to nie tylko większa suma bilansowa. To także inwestycje w technologie, koszty regulacyjne, zakres oferty oraz zdolność do obsługi klienta w wielu obszarach: kredytowania, płatności, finansowania handlu i zarządzania majątkiem. Na silnie regulowanym rynku o umiarkowanym tempie wzrostu skala może być zarówno narzędziem poprawy marż, jak i dźwignią wzrostu.
BNP Paribas opowiada tę samą historię — tylko w mocniejszym wydaniu. Przejęcie AXA Investment Managers zostało sfinalizowane 1 lipca 2025 r., a bank zapowiada, że jego pion zarządzania aktywami planuje do 2030 r. niemal podwoić zysk przed opodatkowaniem. Jednostka zarządza dziś aktywami o wartości ponad 1,6 bln EUR (AUM) i celuje w ok. 350 mld EUR skumulowanych napływów netto do 2030 r. (mówiąc prościej — nowy kapitał od klientów).
To ważne, bo współczesny bank uniwersalny to już nie tylko kredytodawca opierający się na przychodach odsetkowych. Zabiega o depozyty — jasne — ale również o obsługę rachunku oszczędnościowego klienta, mandat do zarządzania jego oszczędnościami emerytalnymi, relację ubezpieczeniową, ofertę funduszy ETF, produkty z rynków prywatnych oraz przychody z opłat za doradztwo. Prościej mówiąc, banki próbują zarabiać na większej liczbie elementów portfela klienta, a w mniejszym stopniu uzależniać wyniki od poziomu stóp procentowych. To zwykle wygładza wyniki i czyni model biznesowy bardziej odpornym na zmienne warunki rynkowe.
Dlatego tradycyjny podział na banki i firmy zarządzające aktywami jest dziś mniej wyraźny. BNP nie kupuje nostalgii. Kupuje dostęp do dystrybucji, stabilną bazę aktywów klientów, które „nie uciekają”, oraz silniejszą pozycję na rynku długoterminowego oszczędzania. To bardziej nowoczesny sposób skalowania banku niż po prostu dokładanie kolejnych oddziałów na każdym rogu.
Otoczenie sprzyja zmianom. Napięcia na rynku prywatnego długu (pożyczki udzielane poza tradycyjnymi bankami) odbijają się na Wall Street: zaostrzają się warunki finansowania, niektóre fundusze wprowadzają ograniczenia wykupów, a rosną obawy o wyceny, przejrzystość i kondycję słabszych dłużników. Dane Moody’s, cytowane przez Reutersa, wskazywały, że do połowy 2025 r. banki miały ponad 925 mld USD łącznej ekspozycji — zarówno bezpośredniej, jak i z tytułu zobowiązań kredytowych — wobec pożyczkobiorców w segmencie prywatnego długu oraz private equity. Równocześnie serwis Breakingviews (Reuters) zwracał uwagę, że sztuczna inteligencja utrudnia wyjścia z inwestycji w spółki z branży oprogramowania wspierane przez private equity, obniżając ich wyceny i komplikując ocenę modeli biznesowych.
Fintech dodaje do tego ironiczny zwrot akcji. To nie jest opowieść o znikaniu fintechu — wręcz przeciwnie. Według Global Banking & Finance Review Londyn wyprzedził San Francisco i Nowy Jork jako największy na świecie ośrodek fintechowy, a finansowanie europejskich fintechów w latach 2022–2025 zrównało się z amerykańskim finansowaniem. Jednocześnie, jak donosił Reuters, Revolut zdobył pełną brytyjską licencję bankową, co pozwala mu przyjmować depozyty objęte systemem gwarantowania depozytów i rozwijać akcję kredytową. Na tym polega sedno: wiele ambitnych fintechów nie próbuje już unikać statusu banku. Chcą po prostu być lepszymi bankami.
Wzięte razem, te wątki sprawiają, że atrakcyjność banku uniwersalnego staje się bardziej oczywista. Liczą się depozyty. Liczą się regulacje. Liczy się dystrybucja. Liczy się zaufanie. To nie są modne hasła. Po prostu trudno je zastąpić, gdy na rynkach robi się nerwowo.
To nie jest łatwy marsz po zwycięstwo. Polityka nadal może blokować największe transgraniczne fuzje, co pokazuje przykład Commerzbanku. Koszt ryzyka kredytowego może wzrosnąć, jeśli europejska gospodarka wyhamuje. A biznesy oparte na opłatach są wprawdzie stabilniejsze niż działy tradingowe, lecz nie są odporne na wahania rynkowe i słabszą aktywność klientów. Istnieje też subtelniejsze ryzyko: banki mogą próbować być wszystkim naraz i skończyć z nadmierną złożonością zamiast koncentracji. Wczesne sygnały ostrzegawcze są dość wyraźne. Warto obserwować narastający opór polityczny, rosnące rezerwy na straty kredytowe, słabsze napływy netto w działalności oszczędnościowej oraz oznaki, że synergie wynikające z integracji utknęły na slajdach w PowerPoincie.
Zwracaj uwagę na banki, które dywersyfikują źródła przychodów poza tradycyjnym kredytowaniem i potrafią jasno wyjaśnić, jak je rozwijają.
Traktuj siłę bazy depozytowej i zasięg dystrybucji jako realne atuty konkurencyjne, a nie nudne tło.
Oddzielaj polityczne ambicje od realiów transakcyjnych przy transgranicznych fuzjach banków.
Śledź, w jakich obszarach modele fintechów upodabniają się do bankowości, a nie wyłącznie z nią konkurują.
Europejska bankowość nie wraca do przeszłości. Odzyskuje część biznesu, który kiedyś wydawał się skazany na odpływ do innych graczy. UniCredit sięga po dość twarde zagranie, by pokazać, że skala wciąż ma znaczenie. BNP Paribas przekonuje w spokojniejszym tonie, że kontrola nad oszczędnościami klientów, doradztwem i dystrybucją może być jeszcze ważniejsza.
W tym otoczeniu segment prywatnego długu wydaje się bardziej problematyczny, a fintech coraz bardziej przypomina banki. To nie czyni każdego dotychczasowego gracza zwycięzcą. To sugeruje jednak, że stary model banku uniwersalnego raczej się dostosowuje niż znika. Dla branży, którą przez lata nazywano nudną, to może być najbardziej przewrotny zwrot: budynki, które z zewnątrz wyglądają najbezpieczniej, nagle stają się sceną jednych z najśmielszych posunięć strategicznych.
Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie stanowi porady inwestycyjnej. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych wyników. Instrumenty wymienione w niniejszym materiale mogą być emitowane przez partnerów, od których Saxo może otrzymywać opłaty marketingowe, wynagrodzenie/prowizje lub retrocessje (zwroty prowizji). Choć Saxo może czerpać korzyści finansowe z takich partnerstw, wszystkie treści powstają z myślą o dostarczeniu klientom wartościowych informacji oraz zapewnieniu im możliwości wyboru.
