Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Słabość segmentu SaaS (oprogramowanie jako usługa) wynika z podwyższonych oczekiwań, a nie z pogorszenia fundamentów.
Sztuczna inteligencja przesuwa źródła tworzenia wartości oraz wyceny rynkowe z obszaru oprogramowania w kierunku mocy obliczeniowej i dostępności sprzętu.
Rynki premiują producentów czipów, a jednocześnie kwestionują perspektywy wzrostu w segmencie oprogramowania.
Spółki z branży oprogramowania miały być najczystszą tezą inwestycyjną: przewidywalne przychody, stabilny wzrost i wysokie marże. Brzmiało to prosto, ale dziś już tak nie jest. Ostatnie wyniki takich firm jak ServiceNow i Adobe wywołały gwałtowne ruchy cen akcji. Nie dlatego, że liczby były fatalne, lecz dlatego, że nie były wystarczająco mocne.
W tym samym czasie część sektora półprzewodników radzi sobie lepiej. Firmy takie jak Intel i Texas Instruments odpowiadają na inne pytanie: nie „czy klienci zapłacą więcej?” lecz „kto faktycznie jest w stanie dostarczyć to, czego rynek potrzebuje?”
Ten kontrast mówi o czymś więcej. Temat inwestycyjny związany ze sztuczną inteligencją nie znika — przesuwa się.
SaaS, czyli oprogramowanie jako usługa (model subskrypcyjny), od lat był wyceniany głównie przez pryzmat potencjału wzrostu. Inwestorzy płacili za wzrost, który miał niemal automatycznie trwać dalej. To założenie jest dziś poddawane próbie. Firmy wciąż rosną, ale wolniej. Klienci są ostrożniejsi. Finalizacja umów zajmuje więcej czasu. Rozszerzanie współpracy z obecnymi klientami nie jest już tak dynamiczne jak wcześniej.
Kluczowym wskaźnikiem jest współczynnik retencji przychodów netto — pokazuje, o ile z biegiem czasu rosną wydatki obecnych klientów. W wielu firmach SaaS ten wskaźnik stopniowo spada. Powód jest prosty: przedsiębiorstwa rewidują koszty. Budżety na oprogramowanie przestały być nietykalne.
Po cichu zmienia się też układ sił konkurencyjnych. Duże platformy, takie jak Microsoft i Alphabet, coraz szerzej łączą funkcje w pakiety w swoich ekosystemach. Narzędzia, które kiedyś uzasadniały oddzielne subskrypcje, coraz częściej stają się elementem szerszej oferty.
To ogranicza możliwości podnoszenia cen. Warto jednak zachować proporcje: wiele firm SaaS nadal rośnie w zdrowym tempie, marże wciąż są wysokie, a powtarzalne przychody z subskrypcji pozostają bardziej stabilne niż w większości modeli biznesowych.
Problem nie polega na tym, że w segmencie SaaS dzieje się coś złego. Chodzi o to, że oczekiwania rosną szybciej niż zmieniają się same firmy.
Podczas gdy oprogramowanie mierzy się z pytaniami o ceny i popyt, sprzęt rządzi się inną logiką. Półprzewodniki to fizyczne komponenty: wymagają fabryk, łańcuchów dostaw i lat inwestycji. Nie da się ich skopiować ani zwiększyć skali produkcji z dnia na dzień.
To powoduje niedobór podaży. Sztuczna inteligencja to nie tylko oprogramowanie, lecz także centra danych, systemy zasilania i czipy, które to wszystko napędzają. Tu do gry wchodzą firmy takie jak Intel i Texas Instruments.
Intel pracuje nad odbudową swojej pozycji w zakresie zaawansowanych układów i zdolności produkcyjnych. Jest silniej związany z infrastrukturą na dużą skalę, konieczną do trenowania i uruchamiania systemów AI.
Texas Instruments działa w spokojniejszej części rynku. Produkuje analogowe i wbudowane chipy, komponenty, które pomagają maszynom wykrywać, kontrolować i zarządzać energią. Chipy te można znaleźć w samochodach, fabrykach i systemach przemysłowych. Nie jest to ekscytujące, ale niezbędne.
Ta różnica ma znaczenie. Oprogramowanie często można skopiować albo zintegrować z większymi platformami jako funkcję. Ze sprzętem tak się nie da. Gdy popyt rośnie, podaż potrzebuje czasu, aby nadążyć — to daje producentom czipów przewagę w kształtowaniu cen.
Mówiąc prościej: oprogramowanie zmaga się z ryzykiem substytucji, a sprzęt — z ograniczeniami zdolności produkcyjnych. Rynki odpowiednio reagują.
Niedawny rozjazd wycen między SaaS a półprzewodnikami odzwierciedla głębszą zmianę. Inwestorzy odchodzą od szerokich narracji na rzecz twardych realiów ekonomicznych. W segmencie oprogramowania kluczowe pytanie brzmi dziś: czy firmy są w stanie utrzymać zdolność do podnoszenia cen i stabilne tempo wzrostu?
W segmencie sprzętu pytanie jest inne: czy podaż nadąży za popytem i jakim kosztem? Oba sektory są powiązane ze sztuczną inteligencją, ale zajmują różne miejsca w łańcuchu wartości: SaaS jest bliżej użytkownika końcowego, sprzęt — bliżej infrastruktury.
Na razie to infrastruktura wydaje się bardziej namacalna. To jednak nie oznacza, że sprzęt jest bezpieczniejszy. Branża półprzewodnikowa jest cykliczna: popyt potrafi szybko rosnąć, ale też szybko gasnąć. Nadmierne inwestycje to stałe ryzyko. To po prostu oznacza, że obecna faza cyklu AI premiuje to, co najtrudniej odtworzyć.
Ryzyka istnieją po obu stronach tego podziału.
W segmencie SaaS główna obawa jest taka, że wolniejszy wzrost stanie się trwały. Jeśli klienci nadal będą ograniczać wydatki lub przechodzić na rozwiązania pakietowe, zdolność do podnoszenia cen może osłabnąć bardziej niż się dziś zakłada. W segmencie sprzętu ryzyko jest odwrotne: jeśli firmy zbudują zbyt dużo mocy produkcyjnych, branża może stanąć w obliczu nadpodaży, co wywrze presję na marże i rentowność.
Jest też ryzyko o szerszym charakterze. Jeśli koniunktura gospodarcza się pogorszy, zarówno wydatki na oprogramowanie jak i popyt na sprzęt mogą wyhamować jednocześnie. Wczesne sygnały często widać w prognozach publikowanych przez spółki, tendencjach w portfelu zamówień oraz w sposobie, w jaki firmy komentują popyt. Tu liczą się nie tylko liczby, lecz także ton komentarzy.
Na pierwszy rzut oka ostatnie ruchy rynkowe przypominają prostą rotację sektorową: oprogramowanie w dół, sprzęt w górę. To jednak coś więcej. Rynek nie odrzuca sztucznej inteligencji, lecz precyzuje sposób jej wyceny. Uwaga przesuwa się z tego, co AI potrafi, na to, czego potrzebuje. Oprogramowanie pokazuje potencjał, a ciężar nakładów inwestycyjnych spoczywa na sprzęcie.
Wracamy do punktu wyjścia. Oprogramowanie uchodziło niegdyś za najprostszą tezę inwestycyjną. Dziś wymaga więcej wyjaśnień. Sprzęt, często pomijany, zyskuje na znaczeniu, bo nie da się go ignorować.
Dla długoterminowych inwestorów nie chodzi o wybór jednego kosztem drugiego, lecz o zrozumienie, gdzie w każdej fazie cyklu tworzy się wartość. Blask wokół segmentu SaaS mógł przygasnąć, lecz szersza historia AI — nie. Po prostu przesunęła się w głąb systemu — tam, gdzie o tym, kto zarabia, decyduje niedobór, a nie sama innowacja.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie powinien być traktowany jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje.