Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Kluczowe wnioski
Polskie firmy coraz śmielej dokonują transakcji transgranicznych, co świadczy o przejściu od wzrostu opartego na nadrabianiu dystansu rozwojowego do ekspansji zagranicznej.
Silny wzrost sprzyja ekspansji, ale rosnące płace i sztuczna inteligencja wystawiają na próbę elementy dotychczasowego polskiego modelu outsourcingowego.
Kilka polskich spółek-czempionów notowanych na giełdzie zapewnia inwestorom ekspozycję na e-commerce, logistykę, handel detaliczny, finanse, energetykę oraz surowce.
Przez lata polska gospodarka „doganiała” Zachód, sprzedając siłę roboczą, komponenty i talenty na rynki Europy Zachodniej. Teraz zaczyna eksportować coś rzadszego: kapitał.
Analiza Bloomberga opublikowana w tym miesiącu wskazuje prosty trend: polskie firmy kupują aktywa w Niemczech i szerzej w Europie Zachodniej w szybszym tempie niż dotychczas. To nagłówek, który dobrze brzmi, lecz realizacja jest trudniejsza. Transakcje transgraniczne generują wartość tylko wtedy, gdy kupujący wykazują się dyscypliną finansową, sprawnością operacyjną i cierpliwością.
Polska to nie „kolejne Niemcy” i nie musi nimi być. Wystarczy, że nadal będzie przekuwać postęp gospodarczy w silne, trwałe firmy, zdolne konkurować, kupować i integrować.
Dlaczego ten moment wygląda inaczej
Na początek warto spojrzeć na różnice w tempie wzrostu na tle części Europy Zachodniej. PKB Niemiec wzrósł o 0,2 proc. w 2025 r., według Destatis, niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego. PKB Polski wzrósł o 3,6 proc. w 2025 r., na podstawie danych zebranych przez Bloomberga, opartych na wstępnych odczytach i szacunkach ekonomistów. Szybszy wzrost nie przekłada się automatycznie na świetne spółki, ale zwykle pomaga w budowaniu mocniejszych bilansów i dodaje odwagi zarządom.
Następnie dochodzi „zmiana bazy wzrostu”, którą inwestorzy często przeoczają. Gdy kraj przechodzi od budowania dróg i fabryk do budowania marek i platform, zmieniają się liderzy. Eksporterzy nadal są ważni, ale równie istotne stają się sieci detaliczne, firmy technologiczne, banki i sieci logistyczne. Ta dywersyfikacja sprawia, że Polska jest interesująca i nie jest to jednowymiarowy wzrost.
Bloomberg pokazuje Polskę jako gospodarkę o wartości około 1 biliona USD, która ma już skalę, by działać ofensywnie. To ważne, ponieważ transgraniczne fuzje i przejęcia zwykle przyspieszają, gdy zbiegają się trzy elementy: zaufanie do własnej gospodarki, atrakcyjnie wycenione lub znajdujące się pod presją cele przejęć za granicą oraz zarządy, które potrafią skutecznie integrować nabywane aktywa.
Dodajmy jeszcze jeden składnik: kapitał. Polska była dużym beneficjentem netto środków z Unii Europejskiej, które wspierają infrastrukturę, inwestycje i rozwój potencjału. To nie gwarantuje sukcesu firm, ale pomaga zrozumieć, dlaczego więcej polskich spółek może dziś wystawiać czeki, które 15 lat temu wydawały się nierealne.
Kupno przyczółka jest lepsze niż jego wynajem
Nie dlatego, że polskie firmy nagle „polubiły Niemcy”, lecz dlatego, że coraz częściej wybierają przejęcia zamiast mozolnej ekspansji metodą prób i błędów. To subtelna, ale istotna zmiana strategii.
Praktycznym przykładem jest Wirtualna Polska Holding, który uzgodnił przejęcie spółki Invia Group za niemal 240 mln euro z ambicją zbudowania większej europejskiej platformy turystycznej.
Zamiast tworzyć markę turystyczną od zera na nasyconym rynku, kupuje sieć dystrybucji, relacje z klientami i lokalne know-how jednym posunięciem. Integracja nadal będzie trudna, ale pozycja na starcie jest wyraźnie lepsza.
Za nagłówkami kryje się głębsza zmiana. Polska przez lata budowała silny model eksportu kompetencji na Zachód, zwłaszcza w produkcji i usługach IT. Dziś widać dwa czynniki:
Po pierwsze, rosną płace. To dobra wiadomość dla gospodarstw domowych, ale ogranicza prostą przewagę kosztową. Po drugie, sztuczna inteligencja automatyzuje część rutynowej pracy. Jeśli firma zarabia na wynajmowaniu pracowników na godziny, oprogramowanie, które robi to samo szybciej, nie jest sprzymierzeńcem.
To pcha polskie firmy w górę łańcucha wartości. Zamiast sprzedawać czas, chcą sprzedawać rezultaty: platformy, produkty, zintegrowane usługi i marki. Transakcje transgraniczne mogą ten ruch przyspieszyć, ale też podnoszą poprzeczkę w zakresie realizacji.
Dziesięć polskich spółek-czempionów ilustrujących tę historię
Potraktuj je jako przegląd obszarów, w których działa polski silnik wzrostu — nie jako listę zakupów.
Asseco Poland reprezentuje stabilniejszy segment technologii: długoterminowe kontrakty na oprogramowanie i usługi, często związane z dużymi organizacjami, które nie zmieniają systemów pod wpływem kaprysu. To inny rodzaj eksportu: własność intelektualna.
CD Projekt działa w branży gier, gdzie Polska sprzedaje kreatywność na rynkach globalnych, a nie moce produkcyjne.
Wirtualna Polska Holding to grupa mediów cyfrowych i usług online, która coraz wyraźniej funkcjonuje jak operator platformy.
Allegro to najbardziej rozpoznawalna polska platforma e-commerce, powiązana z wydatkami konsumenckimi i sprawnością logistyczną.
Dino Polska to szybko rosnący detalista spożywczy — bezpośredni wskaźnik krajowego popytu i sprawności operacyjnej w tradycyjnym handlu.
LPP to grupa odzieżowa z wieloma markami, wrażliwa zarówno na popyt konsumencki, jak i na dyscyplinę w ekspansji międzynarodowej.
PKO Bank Polski jest największym bankiem w kraju — barometrem wzrostu akcji kredytowej, oszczędności i zaufania gospodarstw domowych.
PZU to wiodący ubezpieczyciel i podmiot zarządzający aktywami, którego wyniki zależą od majątku gospodarstw domowych oraz skłonności do długoterminowego oszczędzania.
Orlen to grupa energetyczna, na którą wpływ mają marże rafineryjne, popyt na paliwa i tempo inwestycji w transformację energetyczną.
KGHM to globalny producent miedzi, łączący Polskę z cyklem koniunkturalnym w przemyśle, elektryfikacją i cenami surowców.
Żadna z tych spółek nie jest sama w sobie jedynym sposobem na uzyskanie ekspozycji na Polskę. Razem pokazują, dlaczego ta historia jest interesująca: Polska to nie pojedynczy motyw inwestycyjny, lecz połączenie wzrostu konsumpcji, siły przemysłu i coraz śmielszych globalnych ambicji korporacyjnych.
Ryzyka, które mogą podważyć tę historię
Najbardziej oczywiste to ryzyko walutowe. Umocnienie lub osłabienie złotego zmienia stopy zwrotu dla zagranicznych inwestorów i może wpływać na konkurencyjność eksporterów. Drugie istotne ryzyko dotyczy polityki i regulacji, bo wpływ państwa oraz zmiana kierunku polityki mogą w niektórych sektorach mieć większy wpływ niż zakładają inwestorzy.
Wreszcie, przejęcia transgraniczne pociągają za sobą ryzyko integracji. Kupno firmy jest najłatwiejsze. Utrzymanie klientów, talentów i marż podczas łączenia systemów to etap, na którym wiele transakcji rozczarowuje. Prosty wczesny sygnał ostrzegawczy to rosnące koszty bez wyraźnego wzrostu przychodów w przejętej jednostce.
Poradnik inwestora
Traktuj Polskę jako mieszankę tematów, a nie jeden zakład: konsumpcja, finanse, energia i przemysł są napędzane różnymi czynnikami.
Obserwuj przebieg transakcyjny i powody, które za nim stoją: zakupy kompetencji zwykle sprawdzają się lepiej w długim okresie niż zakupy dla prestiżu.
Śledź sygnały stabilności makroekonomicznej: tempo wzrostu PKB, wykorzystanie funduszy UE i kierunek inflacji kształtują zaufanie oraz wydatki inwestycyjne.
Stosuj cierpliwość jako filtr: trwałe historie widać w powtarzalnych wynikach, nie w jednym głośnym przejęciu.
Zbudowanie pozycji w Europie to dopiero pierwszy krok
W latach 90. wielu Polaków patrzyło na Zachód w poszukiwaniu pracy, marek i wzorców do naśladowania. W 2026 r. coraz więcej polskich firm spogląda na Zachód z innym pytaniem: „Co możemy kupić, ulepszyć i skalować?” Ta zmiana to nie tylko ambicja korporacyjna. To sygnał dojrzewającej gospodarki, większych zasobów kapitału i zarządów, które myślą o systemach, a nie sezonach.
Dla inwestorów szansa nie polega na pogoni za hasłami. Chodzi o patrzenie na fundamenty: dyscyplinę w transakcjach, generowanie gotówki i zdolność do integracji ponad granicami. Polska już nie tylko buduje dla Europy — zaczyna posiadać w niej aktywa. To zupełnie inny rodzaj wzrostu.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie powinien być traktowany jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje.