Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Wzrost Palantira przyspiesza, ale wycena już odzwierciedla wygórowane oczekiwania.
Wyniki potwierdzają, że oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji może generować wymierne przepływy pieniężne.
Dla inwestorów kluczowa jest dyscyplina inwestycyjna: oddzielanie oceny jakości biznesu od emocji wokół kursu akcji.
Palantir stał się jednym z ulubionych „testów Rorschacha” wśród inwestorów. Optymiści widzą w nim rzadki przypadek firmy, która tworzy oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji i potrafi przekuwać rynkowy hype w wymierne przychody. Sceptycy widzą świetny biznes, lecz akcje są wyceniane bardzo wysoko. Obie strony mogą mieć po części rację – co bywa frustrujące, ale też pouczające.
4 maja 2026 r. Palantir podał przychody za pierwszy kwartał na poziomie 1,63 mld USD, co oznacza wzrost o 85% rok do roku oraz rezultat powyżej konsensusu Bloomberga (1,54 mld USD). Spółka podniosła też prognozę przychodów na cały rok do 7,65–7,66 mld USD, powyżej wcześniejszych wytycznych. Mimo to kurs akcji spadł o ponad 2% – co przypomina, że nawet świetne wyniki nie zawsze przekładają się na wzrost notowań, gdy oczekiwania są już wygórowane.Palantir tworzy oprogramowanie, które pomaga rządom i firmom skonsolidować chaotyczne dane w jednym miejscu, przeanalizować je i szybciej podejmować decyzje. Mówiąc prościej: sprzedaje cyfrowe centra dowodzenia. Klientami są m.in. armie, służby wywiadowcze, szpitale, fabryki i banki. To nie jest kosmetyka paneli zarządczych. To oprogramowanie, które ma działać jak „system operacyjny” organizacji.
Same liczby wyglądały imponująco. Przychody w USA wzrosły o 104% rok do roku. Przychody komercyjne w USA skoczyły o 133% do 595 mln USD, a przychody z sektora rządowego w USA – o 84% do 687 mln USD. Skorygowane wolne przepływy pieniężne wyniosły 925 mln USD – to środki pieniężne, które zostają po sfinansowaniu działalności operacyjnej i nakładów inwestycyjnych.
To ważne, bo wielu inwestorów obawia się, że firmy tworzące oprogramowanie wykorzystujące AI błyszczą na prezentacjach, ale słabiej wypadają w wynikach finansowych. Odpowiedź Palantira była prosta: oto twarde liczby. Przychody rosną szybko, marże są wysokie, a spółka podniosła prognozy. Na rynku oprogramowania, na którym panuje obawa, że AI „zje” stare modele biznesowe, Palantir pokazał, że niektóre firmy potrafią karmić maszynę zamiast stać się obiadem.
Mimo to reakcja kursu była stonowana. To nic dziwnego. Rynek wywindował oczekiwania wobec Palantira bardzo wysoko. Gdy oczekiwania są ekstremalne, nawet znakomite wyniki wyglądają po prostu… znakomite. Miły problem, ale jednak problem.
Po pierwsze: wycena. Palantir wciąż jest wyceniany tak, jakby miał szybko rosnąć przez długi czas. Wysoki wskaźnik cena do sprzedaży oznacza, że inwestorzy płacą wysoką cenę za każdego dolara przychodów spółki. To działa, gdy wzrost wciąż pozytywnie zaskakuje. Robi się niewygodnie, gdy wzrost zwalnia, rośnie konkurencja albo marże się kurczą.
Po trzecie: dynamika segmentu komercyjnego. Przychody komercyjne w USA rosną bardzo szybko, ale nieznacznie rozminęły się z oczekiwaniami części rynku. Brzmi to dziwnie, bo wzrost o 133% to nie jest zwykły wtorek. Jednak spółki wzrostowe ocenia się przez pryzmat nadziei na dalszy wzrost. Gdy firma jest wyceniana z premią, inwestorzy nie pytają tylko, czy biznes jest dobry. Pytają, czy jest lepszy niż już dobra historia zawarta w cenie.
Wyniki Palantira mają znaczenie wykraczające poza samą spółkę. Cały sektor oprogramowania mierzy się z pytaniem: czy AI czyni firmy bardziej wartościowymi, czy raczej ułatwia kopiowanie ich produktów?
Palantir skłania się ku pierwszej odpowiedzi. Jego siłą nie jest wyłącznie sam model AI, lecz prace integracyjne wokół niego. Firmy potrzebują nie tylko sprytnej AI. Potrzebują AI zintegrowanej z realnymi danymi, uprawnieniami, obiegiem zadań i procesami decyzyjnymi. To ta nudna hydraulika, która sprawia, że lśniąca kuchnia nie zalewa się wodą.
Z tego płyną szersze wnioski. Zwycięzcy w wyścigu AI niekoniecznie będą tymi z najlepszym demo, lecz tymi, których najtrudniej zastąpić. Jeśli system pomaga zarządzać zakupami i logistyką, planowaniem obronnym czy wykrywaniem nadużyć, zmiana dostawcy boli. To buduje trwałość.
Ale poprzeczka rośnie dla wszystkich. Tradycyjne firmy tworzące oprogramowanie muszą pokazać, że AI daje wymierną wartość, a nie tylko świecący przycisk. Inwestorzy powinni patrzeć, czy klienci płacą więcej, podpisują dłuższe umowy i rozszerzają zakres wykorzystania. Na tym rynku „dodaliśmy AI” to już nie strategia – to bilet wstępu.
Pierwsze ryzyko: zmęczenie wysoką wyceną. Jeśli wzrost choć trochę zwolni, drogo wycenione akcje mogą gwałtownie zareagować. Wczesne sygnały ostrzegawcze to słabsze prognozy, mniej nowych kontraktów albo zarząd, który mówi więcej o odległej wizji niż o bieżącym popycie.
Drugie ryzyko: konkurencja. Duże firmy technologiczne i dostawcy modeli AI pędzą naprzód. Jeśli klienci mogą zbudować podobne narzędzia taniej, zdolność Palantira do kształtowania cen może zostać przetestowana.
Trzecie ryzyko: presja polityczna i etyczna. Projekty związane z obronnością, nadzorem czy migracją dają stabilne przychody, ale też przyciągają uwagę opinii publicznej. Inwestorzy powinni śledzić nie tylko wygrane kontrakty, lecz także oznaki oporu klientów, wyzwania prawne i szkody wizerunkowe.
Oddzielaj jakość biznesu od wyceny akcji. Dobra spółka nie zawsze oznacza dobry moment wejścia.
Patrz na przepływy pieniężne, nie tylko na przychody. Prawdziwej gotówki nie da się dopisać narracją.
Śledź strukturę bazy klientów. Popyt rządowy jest trwały, ale niesie ryzyko polityczne.
Porównuj obietnice AI z płatnymi wdrożeniami. Liczą się kontrakty, nie konferencyjne deklaracje.
Kwartał Palantira pokazuje, skąd biorą się podzielone opinie. To takie tempo wzrostu, takie przepływy pieniężne i taka waga strategiczna, że wiele firm tworzących oprogramowanie AI chętnie oprawiłoby to w ramkę i powiesiłoby w recepcji. Ale akcje mają też cenę, która zostawia niewiele miejsca na przeciętność.
Dla inwestorów długoterminowych nie ma sensu ani popadać w zachwyty ani z góry zbywać spółkę. Lepiej zadać inne pytanie: gdzie AI przestaje być eksperymentem, a staje się niezbędnym elementem codziennej pracy? Odpowiedź Palantira jest mocna, jednak odpowiedź rynku jest równie ważna. Nawet w świecie sztucznej inteligencji wciąż obowiązuje najstarsza zasada inwestowania: historia ma znaczenie, lecz ostatecznie decyduje cena.
Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie powinien być traktowany jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje.