Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Małe spółki ponownie zyskują na znaczeniu, ponieważ przywództwo na rynku nie ogranicza się już do największych spółek technologicznych.
Spółki z grupy HALO opierają się na aktywach materialnych, stabilnym popycie i niskim ryzyku szybkiego starzenia się technologii.
Pięciopunktowa lista kontrolna może pomóc uniknąć przepłacania za „bezpieczeństwo”.
Gdy pogoda się psuje, inwestorzy zachowują się jak większość: szukają bezpiecznych przystani. Na rynkach oznacza to często rotację w kierunku spółek, które potrafią zarabiać nawet wtedy, gdy wzrost gospodarczy hamuje, stopy procentowe pozostają niekorzystne, a technologia zmienia się szybciej niż system operacyjny w twoim telefonie.
Dlaczego „rzeczy, których można dotknąć” znów mają znaczenie?
Ta rotacja nie polega na przewidywaniu recesji, lecz na ograniczaniu podatności na wstrząsy. Kiedy inwestorzy obawiają się, że zyski zależą od idealnych warunków, skłonni są płacić więcej za spółki, które potrafią przetrwać w bardziej chaotycznych realiach.
Dwa czynniki działają w tym samym kierunku.
Po pierwsze, niepewność polityczna i regulacyjna potrafi osłabiać zaufanie, wymianę handlową i plany inwestycyjne. Gdy reguły gry wydają się chwiejne, „stabilne i lokalne” staje się atrakcyjniejsze niż „globalne i kruche”.
Po drugie, tempo zmian w obszarze sztucznej inteligencji skłania inwestorów do prostego pytania: które modele biznesowe zachowają siłę cenową, a które zostaną sprowadzone do pojedynczej funkcji w większym produkcie?
Po drugie, tempo zmian w obszarze sztucznej inteligencji (AI) skłania inwestorów do prostego pytania: które modele biznesowe zachowają siłę cenową (czyli możliwość utrzymywania lub dyktowania cen), a które zostaną sprowadzone do pojedynczej funkcji w większym produkcie?
Małe spółki mogą na tej zmianie skorzystać z prostego powodu: wśród nich jest mniej gigantów technologicznych, a więcej spółek usługowych działających na rynku krajowym, dostawców dla przemysłu, niszowych producentów i lokalnych operatorów. Wyniki od początku roku dobrze ilustrują poszerzanie się grona rynkowych liderów.
HALO to skrót od „heavy assets, low obsolescence risk”. Traktuj to jako filtr, a nie obietnicę. Spółka w stylu HALO opiera się na aktywach rzeczowych lub sieciach, których odtworzenie jest drogie i czasochłonne, a jej produkt nie dezaktualizuje się przy każdym pojawieniu się na rynku nowego narzędzia.
To przeciwieństwo modelu biznesowego żyjącego od aktualizacji do aktualizacji, polegającego na dokładaniu kolejnych funkcji.
Ten motyw widać w kilku dobrze znanych sektorach.
Modele biznesowe oparte na działalności ubezpieczeniowej działają trochę jak parasole: zyski pochodzą z wielu źródeł, a sam produkt charakteryzuje się wysoką retencją klientów — klienci rzadko odchodzą. Berkshire Hathaway to sztandarowy przykład, ale ta logika rozciąga się także na dużych ubezpieczycieli i reasekuratorów. Produkt podstawowy nie jest „modny”, za to jest trwały, a wyniki finansowe potrafią być odporne, o ile spółka utrzymuje dyscyplinę w wycenie i stawkach składek.
Infrastruktura energetyczna to kolejny obszar HALO. Tu praca polega na przesyle ropy, gazu i innych surowców oraz utrzymaniu infrastruktury, a nie na pogoni za następną wersją oprogramowania. Rurociągi i operatorzy segmentu midstream (transport i magazynowanie) opierają się na aktywach o długim okresie użytkowania oraz umowach, które tłumią codzienną zmienność cen surowców.
Zintegrowane koncerny energetyczne także mogą się kwalifikować — z ważnym zastrzeżeniem. Nadal niosą ryzyko surowcowe i polityczne, ale zwykle mają więcej dźwigni operacyjnych niż „czyści” producenci, ponieważ obejmują wydobycie, rafinację, chemikalia i handel. Taka mieszanka może amortyzować wstrząsy — choć ich nie eliminuje.
Są też spółki z kategorii „to w poniedziałek rano i tak będzie potrzebne”. Wywóz odpadów, usługi wodociągowe czy regulowane sieci energetyczne rzadko stają się tematem rozmów przy kolacji, ale wracają do łask, gdy inwestorzy przestają płacić za ekscytację, a zaczynają — za niezawodność.
2. Popyt: Czy popyt utrzymuje się w czasie? Produkty i usługi niezbędne, których klienci nie odkładają łatwo na później, zwykle radzą sobie lepiej w spowolnieniu gospodarczym.
3. Siła cenowa: Czy spółka poradzi sobie z wyższymi stopami procentowymi lub wolniejszym wzrostem gospodarczym? „Dużo aktywów” nie musi oznaczać „dużo długu”, choć często idzie to w parze.
4. Bilans: Czy firma poradzi sobie z wyższymi stawkami lub słabszym wzrostem? Wysoki poziom aktywów nie oznacza wysokiego poziomu zadłużenia, ale często się to rymuje.
5. Wycena: Czy płacisz za przepływy pieniężne, czy za kojącą narrację? „Schronienie” też bywa przepłacone.
Jeśli spółka nie zdaje dwóch–trzech z tych testów, wciąż może być solidnym biznesem. To po prostu nie jest parasol, o którym nie chcesz się dowiedzieć w połowie burzy, że ma dziury.
Małe spółki mogą mocno tracić w głębokim spowolnieniu, zwłaszcza gdy zaostrzają się warunki finansowania. Obserwuj spready kredytowe i standardy udzielania kredytów w bankach jako wczesne sygnały ostrzegawcze.
Spółki oparte na aktywach rzeczowych często mają dług. Gdy rentowności obligacji rosną gwałtownie, refinansowanie bywa bolesne, a wyceny się kurczą. Nawet bilans w stylu HALO potrzebuje „miejsca na oddech”.
Regulacje i polityka mają znaczenie. Rurociągi, spółki użyteczności publicznej i podmioty infrastrukturalne mogą mierzyć się ze zmianami zasad, opóźnieniami w uzyskaniu pozwoleń czy sprzeciwem społecznym. Przewidywalne przepływy pieniężne są świetne — aż do momentu, gdy zaczynają podlegać renegocjacji.
Skup się na trendzie, nie na nagłówkach: poszerzanie przywództwa na rynku trwa tygodnie i miesiące, a nie jeden „zielony” dzień.
Skorzystaj z listy kontrolnej opartej na pięciu pytaniach, zanim spojrzysz na prognozy. Oszczędza czas i chroni przed decyzjami napędzanymi narracjami.
Obserwuj trzy wyzwalacze: rosnące rentowności, rozszerzające się spready kredytowe i negatywne rewizje zysków. One również je osłabiają.
Nadaj priorytet dywersyfikacji. Taki „shelter trade” działa najlepiej jako część portfela, a nie jako cały portfel.
Najlepiej myśleć o podejściu HALO nie jako o „ucieczce przed ryzykiem”, lecz o „ograniczaniu kruchości”. Ostatnio rynki przypominają, jak szybko narracja potrafi zmienić się z ekscytacji w niepokój. W takiej „pogodzie” spółki oparte na aktywach rzeczowych, stabilnym popycie i wolniejszym starzeniu się ich produktów są jak parasol, który naprawdę się otwiera, gdy zaczyna padać.
Pamiętaj: parasol jest przydatny, ale to nie dom. Cena i dług wciąż mają znaczenie, a niespodzianki nadal się zdarzają. Celem nie jest perfekcja, tylko stabilniejsza podróż, gdy pozostajesz zainwestowany w długim horyzoncie czasowym.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie powinien być traktowany jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje.