Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Popyt na iPhone’y jest silniejszy niż oczekiwano, a w Chinach widać wyraźne odbicie.
Segment usług pozostaje silny, natomiast słabość segmentu sprzętu wskazuje, że klienci wciąż odkładają wymianę urządzeń.
Prognoza przewyższa oczekiwania, jednak rosnące koszty komponentów wywierają presję na marże.
Wyniki Apple’a trafiają na rynek z charakterystycznym dla firmy akcentem. Nagłówek jest mocny, niemal celebracyjny. Następnie zarząd spokojnie wskazuje kolejny problem — jakby czytał warunki gwarancji wydrukowane drobnym drukiem na spodzie pudełka.
Spółka odnotowała rekordową sprzedaż w kwartale zakończonym 27 grudnia 2025 r., napędzaną silnym popytem na nowy iPhone 17. Przedstawiła też lepszą od oczekiwań prognozę na kwartał kończący się w marcu. Jednocześnie zasygnalizowała, że rosnące koszty komponentów, zwłaszcza pamięci, stają się coraz poważniejszym obciążeniem dla marży brutto. Rynek odpowiednio reaguje na ten miks: popyt imponuje, ale strona kosztowa skłania do ostrożności.
Apple sprzedaje nie tylko urządzenia. Sprzedaje wyczucie momentu. Ten kwartał pokazał, że firma idealnie trafiła w moment rynkowy. Następny zweryfikuje, czy da się utrzymać pozytywną narrację przy rosnących kosztach.
Apple odnotowało przychody w wysokości 143,76 mld USD (wzrost o 16% r/r), powyżej konsensusu Bloomberga na poziomie 138,4 mld USD. Zysk na akcję (EPS) wyniósł 2,84 USD wobec oczekiwanych 2,68 USD.
iPhone to główny motor wzrostu. Przychody z iPhone’a sięgnęły 85,27 mld USD (wzrost o 23% r/r) i przekroczyły szacunki na poziomie 78,31 mld USD. To nie jest drobny sygnał w stylu „sezon świąteczny poszedł nieźle”. To komunikat, że cykl wymiany nadal działa, gdy produkt dobrze odpowiada na potrzeby, a ekosystem utrzymuje lojalność użytkowników.
Drugim kluczowym akcentem są Chiny. Przychody Chinach wyniosły 25,53 mld USD (wzrost o 38% r/r), wyraźnie powyżej oczekiwanych 21,82 mld USD. Apple nie potrzebuje, by Chiny błyszczały w każdym kwartale, ale rynek traktuje ten region jak barometr zaufania. Odbicie w tym regionie czyni całą historię bardziej przekonującą, nawet jeśli inne segmenty są słabsze.
Ton Tima Cooka współgra z wynikami. Określa popyt na iPhone’a jako „bezprecedensowy”. Klasyczne Apple: żadnego dramatyzowania, a kiedy trzeba — jedno mocne słowo.
Najbardziej „apple’owskim” aspektem tego kwartału jest właśnie miks. Apple to nie jeden biznes, lecz portfel, który zachowuje się różnie w zależności od tego, na czym skupiają uwagę konsumenci.
Segment usług wypadł zasadniczo zgodnie z konsensusem Bloomberga i właśnie o to chodzi. Nie musi być widowiskowy, żeby mieć wartość. Usługi to „drugi silnik” Apple’a, który pracuje nawet wtedy, gdy ludzie odkładają wymianę urządzeń. Subskrypcje, płatności i ekosystem App Store’a po cichu zamieniają jednorazowy zakup sprzętu w długoterminową relację. Gdy popyt na sprzęt waha się, usługi zwykle stabilizują obraz całego biznesu.
Miks sprzętowy rysuje bardziej nierówny obraz. iPhone dźwiga główny ciężar, podczas gdy niektóre kategorie wydają się mniej priorytetowe. Popyt na Maki wydaje się selektywny — co pasuje do świata, w którym wielu konsumentów i firm wymieniło komputery wcześniej i teraz może poczekać. Urządzenia ubieralne i akcesoria przypominają raczej zakupy uznaniowe, które ludzie odkładają, gdy rośnie niepewność. iPad to jaśniejszy punkt, sugerujący, że praktyczne aktualizacje wciąż znajdują nabywców, nawet gdy kategorie bardziej „opcjonalne” stygną.
W skrócie: Apple wygrywa tam, gdzie to najważniejsze, a w tle utrzymuje ekosystem w ruchu. Ta kombinacja sprawia, że kwartał wypada mocno, nawet jeśli nie każda linia produktowa wypada równie dobrze.
Jeszcze jedna liczba pomaga wyjaśnić odporność Apple’a. Cook mówi, że aktywna baza użytkowników przekracza 2,5 mld. Apple nie tylko sprzedaje produkty — ma własną bazę użytkowników. To właśnie tę bazę usługi stopniowo monetyzują.
Miniony kwartał to lusterko wsteczne. Kurs akcji to przednia szyba.
Na kwartał marcowy Apple zapowiada wzrost przychodów o 13–16% (przy przewidywanych przez Wall Street 10%). To sygnał rozpędu i sugestia, że spółka nie widzi gwałtownego załamania popytu zaraz po mocnym sezonie świątecznym.
Potem pojawia się część, która studzi zapędy inwestorów: koszty. Apple ostrzega, że rosnące ceny pamięci będą miały „większy wpływ” na marże brutto w bieżącym okresie. Mówiąc prościej: komponenty drożeją, nawet jeśli oferta sprzedaje się znakomicie.
Są też ograniczenia operacyjne. Apple sygnalizuje wąskie gardła w łańcuchu dostaw związane z 3‑nanometrowym układem w iPhonie oraz z dostawami AirPods Pro 3. Dodaje też, że taryfy celne stanowiły w świątecznym kwartale obciążenie rzędu 1,4 mld USD.
Na tym polega strategiczne napięcie w 2026 r. Apple chce utrzymać silny popyt, chronić marże i jednocześnie inwestować w kolejne inicjatywy platformowe, w tym odświeżoną ofensywę w sztucznej inteligencji po ostatnich potknięciach. Te cele mogą współistnieć, ale nie bez wysiłku. Gdy koszty rosną, realizacja musi być jeszcze bardziej zdyscyplinowana.
Pierwsze ryzyko to presja na marże, która może potrwać dłużej niż jeden kwartał. Wzrost cen pamięci może wydawać się niepozorny, ale jeśli Apple nie zrównoważy go miksem produktowym, polityką cenową lub efektywnością łańcucha dostaw, rentowność może ucierpieć.
Drugie ryzyko polega na tym, że siła iPhone’a może odzwierciedlać przyspieszoną wymianę urządzeń. Jeśli konsumenci wymienili telefony wcześniej niż zwykle, kolejne kwartały mogą wypaść słabiej, nawet jeśli biznes pozostaje zdrowy.
Trzecie ryzyko dotyczy wyczucia czasu przy wprowadzaniu na rynek produktów i platform. Apple jest pod presją, by pokazać postępy w funkcjach opartych na sztucznej inteligencji, nie zaburzając tego, co czyni ekosystem zaufanym i prostym w użyciu. Inwestorzy będą oczekiwać jasności — bez nadmiernych obietnic.
Skup się na miksie, a nie tylko na „pobiciu oczekiwań” w nagłówkach: zestawienie iPhone’a i Chin z urządzeniami ubieralnymi i Makami pokazuje, gdzie priorytet jest najwyższy.
Traktuj usługi jako bufor stabilizujący: gdy sprzęt prezentuje się nierówno, stabilny wzrost w usługach nabiera większego znaczenia.
Śledź uważnie komentarze dotyczące marży brutto: o rosnących kosztach komponentów często słychać najpierw w tonie wypowiedzi, zanim znajdą odzwierciedlenie w liczbach.
Traktuj perspektywę na kwartał marcowy jako kluczowy sygnał: to ona pokazuje, czy popyt jest trwały, czy raczej sezonowy.
Ten kwartał Apple’a to wyraźne zwycięstwo po stronie popytu: popyt na iPhone’y pozytywnie zaskakuje, Chiny odbijają, a usługi po cichu generują solidne, wysokiej jakości wyniki. Perspektywy również przebijają oczekiwania — to sposób Apple’a, by zasygnalizować, że rozpęd utrzyma się na początku 2026 r.
Ale Apple jednocześnie przypomina inwestorom, że silny popyt nie gwarantuje łatwych zysków. Gdy rosną ceny pamięci i pojawiają się ograniczenia podaży, marża brutto staje się prawdziwym polem walki. Całą historię Apple’a można streścić tak: sprzedaje produkty premium, a potem walczy o utrzymanie premiowych marż. Ten kwartał krzyczy „popyt”. Perspektywa szepcze „koszty”. W 2026 r. kurs akcji najpewniej podąży za tym głosem, który zabrzmi głośniej.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie powinien być traktowany jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje.