Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Dyrektor ds. strategii rynku surowców
Ceny ropy nadal wahają się w szerokim przedziale, ponieważ rynek próbuje odnaleźć punkt równowagi w obliczu jednego z najpoważniejszych od dekad zagrożeń dla światowych dostaw energii. Poniedziałkowy gwałtowny zwrot pokazał, jak szybko potrafią zmieniać się nastroje, ale nie zniwelował kluczowych ryzyk podażowych, które wciąż kształtują perspektywy rynku.
W poniedziałek ceny ropy odnotowały największy od czasów pandemii spadek, po czym ustabilizowały się powyżej 90 USD za baryłkę. Ruch zapoczątkowały spekulacje o skoordynowanym uwolnieniu strategicznych rezerw ropy, a przyspieszył on po wypowiedziach prezydenta Trumpa, mierzącego się z krytyką w kraju i za granicą oraz rosnącymi obawami o poziom cen paliw, który zasugerował, że konflikt z Iranem może zakończyć się szybciej niż wcześniej się obawiano. Zasygnalizował też, że sankcje dotyczące rynku ropy, potencjalnie obejmujące rosyjski eksport, mogłyby zostać zawieszone, a marynarka wojenna USA eskortowałaby tankowce przez Cieśninę Ormuz.
Mimo tych zapowiedzi konflikt nie wykazuje wyraźnych oznak deeskalacji. Iran jak dotąd nie sygnalizuje gotowości do wstrzymania działań odwetowych, a ataki i kontrataki w regionie wciągnęły w kryzys, bezpośrednio lub pośrednio, ponad dwanaście państw. W rezultacie rynek ropy pozostaje w zawieszeniu: inwestorzy zestawiają ryzyko dalszej eskalacji z szansą, że presja dyplomatyczna z czasem ustabilizuje sytuację.
W centrum obaw rynku znajduje się Cieśnina Ormuz. Ten wąski akwen łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim pozostaje najbardziej newralgicznym na świecie wąskim gardłem dla globalnych przepływów energii. W normalnych warunkach przez cieśninę przepływa dziennie około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych, co odpowiada mniej więcej jednej piątej globalnych dostaw ropy oraz około jednej czwartej morskiego handlu ropą. Dodatkowo niemal 20% światowego eksportu LNG, głównie z Kataru, również korzysta z tej trasy.
Taka koncentracja przepływów sprawia, że każde zakłócenie żeglugi przez cieśninę natychmiast i ponadproporcjonalnie wpływa na oczekiwania dotyczące podaży. W odróżnieniu od wielu wcześniejszych zawirowań geopolitycznych, gdy ubytki dostaw z jednego regionu można było rekompensować innymi źródłami, problem z Cieśniną Ormuz polega na tym, że zagrożona jest sama trasa, a nie pojedynczy producent. Nawet jeśli producenci z Zatoki utrzymają wydobycie, surowiec będzie miał trudności z trafieniem na rynki światowe, gdy żegluga przez cieśninę jest ograniczona.
Alternatyw jest niewiele. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągami omijającymi Cieśninę Ormuz, lecz ich łączna przepustowość stanowi jedynie ułamek wolumenu, który zwykle przez nią przepływa. Co więcej, znacząca część światowych wolnych mocy produkcyjnych znajduje się właśnie w Zatoce Perskiej. Gdyby ograniczenia eksportu utrzymały się dłużej, globalny rynek mógłby stracić dostęp nie tylko do bieżącej produkcji, ale także do istotnej części wolnych mocy produkcyjnych, które zwykle pomagają łagodzić szoki podażowe.
Te uwarunkowania tłumaczą, dlaczego obecny kryzys coraz częściej porównuje się do szoków naftowych z lat 70. XX wieku. Choć dziś globalny system energetyczny jest znacznie bardziej zdywersyfikowany, sama skala przepływów przez Zatokę Perską sprawia, że długotrwałe zakłócenia i tak miałyby istotne konsekwencje gospodarcze.
Co istotne, najsilniej zareagowały nie same notowania ropy, lecz rynki oleju napędowego, paliwa lotniczego oraz LNG. Powód tkwi w charakterze zakłóconych dostaw surowca: znaczna część ropy eksportowanej z Zatoki to gatunki ropy średniej gęstości i wysokosiarkowe (tzw. medium‑sour), które szczególnie dobrze nadają się do produkcji średnich destylatów, czyli m.in. oleju napędowego i paliwa lotniczego.
Równocześnie w ostatniej dekadzie w regionie szybko rozbudowywano moce rafineryjne. W efekcie zakłócenia zatrzymują nie tylko ropę szczególnie przydatną do wytwarzania średnich destylatów, lecz także gotowe produkty naftowe. W ostatnich latach rafinerie na Bliskim Wschodzie stały się coraz ważniejszymi dostawcami oleju napędowego i paliwa lotniczego na rynki światowe — w tym do Europy, gdzie pomogły zastąpić objęte sankcjami dostawy z Rosji.
Sytuację dodatkowo komplikuje rola regionu w globalnych dostawach LNG. Katar jest jednym z największych eksporterów skroplonego gazu ziemnego, a niemal wszystkie ładunki muszą bezpiecznie przepłynąć przez Cieśninę Ormuz. Wraz ze wzrostem ryzyka związanego z żeglugą ceny LNG w Europie i Azji wyraźnie wzrosły, odzwierciedlając obawy, że zakłócenia dostaw LNG mogą spotęgować szerszy wstrząs energetyczny.
Poza fizycznymi zakłóceniami decydenci uważnie śledzą ceny ropy ze względu na ich potencjalne skutki gospodarcze. Historycznie notowania powyżej 110–120 USD za baryłkę często zbiegały się z osłabieniem popytu, ponieważ wysokie koszty paliw zaczynały ciążyć na aktywności gospodarczej. Utrzymywanie się cen na tych poziomach zwiększa ryzyko dla gospodarki — właśnie teraz, gdy globalna aktywność już zmaga się z przetasowaniami geopolitycznymi i barierami celnymi utrudniającymi handel.
Stany Zjednoczone pozostają szczególnie wrażliwe na wzrost cen paliw, mimo że są największym producentem ropy na świecie. Amerykańscy konsumenci wciąż są w dużym stopniu uzależnieni od benzyny, a wyższe ceny ropy szybko przekładają się na ceny paliw na stacjach. Średnia krajowa cena oleju napędowego wzrosła w ostatnim tygodniu o 26%, a benzyny o 18%. To częściowo tłumaczy, dlaczego decydenci tak pilnie próbują tonować nastroje rynkowe — zapowiadając możliwość uwolnienia rezerw strategicznych i zabiegając o stabilizację szlaków żeglugowych.
Na razie rynek ropy pozostaje zawieszony między dwoma scenariuszami. Dalsze zakłócenia dostaw w regionie i eskalacja napięć mogą szybko wypchnąć ceny ropy Brent z powrotem w kierunku 100 USD za baryłkę lub wyżej, zwłaszcza jeśli żegluga przez Cieśninę Ormuz pozostanie ograniczona. Sygnały, że producenci z Zatoki wstrzymują część wydobycia z powodu ograniczeń magazynowych, będą nadal wspierać ceny, dopóki nie będzie możliwe bezpieczne wznowienie eksportu.
Z drugiej strony wiarygodne działania na rzecz deeskalacji, połączone z przywróceniem normalnego ruchu przez Cieśninę Ormuz, mogłyby sprowadzić ceny w okolice 80 USD za baryłkę. Jednocześnie obecne uszczuplanie globalnych zapasów może utrzymywać notowania na nieco wyższym poziomie w nadchodzących miesiącach, niż wcześniej oczekiwano. Taki spadek cen wymagałby nie tylko postępu politycznego, ale także wyraźnych dowodów na to, że ruch tankowców, warunki ubezpieczeniowe i łańcuchy dostaw rafinerii wracają do normy.
Dopóki sytuacja się nie wyklaruje, zmienność najpewniej pozostanie podwyższona. Rynek będzie śledził m.in. ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz, marże na oleju napędowym i paliwie lotniczym, ceny LNG oraz gotowość producentów z Zatoki do utrzymania wydobycia w coraz trudniejszych warunkach logistycznych.
Obecny kryzys przypomina, jak istotne pozostaje ryzyko geopolityczne na globalnych rynkach energii. Nawet w epoce rosnącej dywersyfikacji źródeł Cieśnina Ormuz pozostaje kluczową arterią światowego systemu energetycznego — a każde zakłócenie na tym szlaku odbija się echem daleko poza regionem.
Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie należy go traktować jako porady inwestycyjnej. Inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem, a wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów.
Instrumenty przywołane w tym materiale mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty marketingowe, wynagrodzenie lub retrocessje. Choć Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści powstają z myślą o dostarczeniu klientom wartościowych informacji i możliwości.