Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Dyrektor ds. strategii rynku surowców
Ewentualne dalsze, krótkoterminowe osłabienie cen wynikałoby głównie z likwidacji (zamykania) spekulacyjnych pozycji, a nie z pogorszenia fundamentów wspierających wzrost cen.
Ceny ropy wyraźnie odbiły po największym jednodniowym spadku od kwietnia 2020 r., a Brent ponownie testuje opór tuż poniżej poziomu 100 USD za baryłkę. Ogłoszenie zawieszenia broni między USA a Iranem początkowo spowodowało gwałtowny zanik premii geopolitycznej i skłoniło zaskoczonych spekulantów do zamykania długich pozycji. Rynek szybko wrócił jednak do realiów: Cieśnina Ormuz pozostaje de facto wąskim gardłem, a globalny system naftowy wciąż jest daleki od normalnego funkcjonowania.
Z doniesień wynika, że Iran przepuszcza obecnie przez Cieśninę Ormuz zaledwie kilkanaście statków dziennie, podczas gdy przed konfliktem było to ponad 100 statków dziennie. To wąskie gardło sprawiło, że większość z ponad 1 000 statków handlowych uwięzionych w Zatoce Perskiej jest praktycznie unieruchomiona, a niepewność co do bezpieczeństwa żeglugi, ubezpieczeń i ryzyka eskalacji zniechęca armatorów do wysyłania pustych tankowców po nowe ładunki.
W praktyce nie mamy więc do czynienia z realnym „otwarciem” szlaku, lecz z kontrolowanym i bardzo nieefektywnym reżimem ruchu. Podczas gdy rynek terminowy próbuje wycenić częściową normalizację, rynek fizyczny wciąż sygnalizuje dotkliwy niedobór dostaw „od ręki”.
Część gwałtownej, początkowej wyprzedaży po ogłoszeniu zawieszenia broni to kwestia pozycjonowania, a nie fundamentów. W tygodniu raportowym zakończonym 31 marca zarządzający funduszami utrzymywali łączną długą pozycję w Brent rzędu 470 mln baryłek oraz podwyższony stosunek long/short na poziomie 11,7. Taki układ ciążył cenom podczas środowej przeceny. Skala nagromadzonych pozycji sprawiła, że rynek był podatny na szybkie „przepłukanie”, gdy ryzyko z nagłówków nieco osłabło. W kolejnych dniach ewentualne spadki będą zależeć od tego, czy potrzebne będzie dodatkowe, krótkoterminowe zamykanie długich pozycji. W takim scenariuszu każde ponowne osłabienie cen byłoby przede wszystkim efektem likwidacji spekulacyjnych pozycji, a nie oznaką pogorszenia fundamentów wspierających wzrost cen.
Nigdzie obecnej ciasnoty podaży nie widać tak wyraźnie jak w notowaniach Dated Brent — wskaźnika cen ładunków z krótkim terminem dostawy. W połowie tygodnia Dated Brent rozliczył się na poziomie 124,5 USD za baryłkę, poniżej rekordu na poziomie 144,5 USD, ale wciąż zdecydowanie powyżej notowań czerwcowych kontraktów terminowych na Brent. Co więcej, część zleceń kupna miała rzekomo pozostać niezrealizowana z braku ofert sprzedaży, co sugeruje, że dostawy od ręki są skrajnie ograniczone. Ta rozbieżność między cenami spot a notowaniami kontraktów terminowych potwierdza to, co widać w wycenach kolejnych miesięcy (tzw. krzywej terminowej): problemem nie jest długoterminowa dostępność ropy, lecz jej podaż w najbliższych tygodniach.
Nawet gdyby Cieśnina Ormuz została w pełni otwarta, rynek czeka długi okres dostosowawczy. Ruch statków nie wróci do normy z dnia na dzień. Tankowce uwięzione obecnie w Zatoce Perskiej muszą najpierw ją opuścić, a jednostki zmierzające do załadunku będą ostrożne, dopóki warunki bezpieczeństwa żeglugi i warunki ubezpieczeniowe się nie ustabilizują. Szacunki branżowe wskazują, że powrót natężenia ruchu do poziomów zbliżonych do normalności może zająć od kilku tygodni do dwóch miesięcy.
Poza samą żeglugą dochodzą ograniczenia infrastrukturalne. Część rafinerii i terminali eksportowych w regionie została uszkodzona i wymaga napraw, zanim wznowi pełną pracę. Ostatnie doświadczenia pokazują, że prostsze ponowne uruchomienia mogą zająć 1–2 tygodnie, ale przywrócenie pełnej sprawności systemu potrwa dłużej ze względu na skalę i rozproszenie geograficzne szkód.
Równolegle wąskim gardłem staje się magazynowanie. Znacznie ograniczony eksport w ostatnich tygodniach wypełnił zbiorniki w kluczowych regionach wydobywczych, co zmusiło część producentów do czasowego wstrzymania wydobycia. Ponowne uruchomienie odwiertów nie zawsze jest natychmiastowe, zwłaszcza w trudniejszych złożach, co generuje dodatkowe opóźnienia, zanim podaż wróci na rynek w pełnej skali.
Podsumowując, czeka nas stopniowa i nierównomierna odbudowa podaży: częściowa poprawa przepływów ładunków nie przełoży się od razu na obfite dostawy ropy. W praktyce rynek wchodzi w fazę napraw i ponownych uruchomień, a nie w prosty, szybki reset.
Z amerykańskiej perspektywy najnowsze dane Energy Information Administration (EIA) rysują obraz pozornie odmienny, lecz w istocie uzupełniający globalną układankę. Komercyjne zapasy ropy wzrosły siódmy tydzień z rzędu, osiągając najwyższy poziom od czerwca 2023 r., a zapasy w Cushingu — głównym węźle dostaw WTI w Oklahomie — zbliżyły się do pięcioletniej średniej. Na pierwszy rzut oka tłumaczy to, dlaczego WTI wciąż handluje z wyraźnym dyskontem względem ropy Brent: na lądzie sytuacja podażowa wygląda korzystniej niż na rynkach morskich.
Ten przyrost zapasów jest jednak najpewniej efektem przejściowych zatorów logistycznych, a nie słabego popytu. Zakłócenia przepływów z Bliskiego Wschodu przekierowują globalny popyt na dostawy z USA. Liczba pustych tankowców zmierzających do amerykańskich portów w ostatnich tygodniach gwałtownie wzrosła, co zapowiada przyspieszenie eksportu — analitycy spodziewają się rekordowego miesiąca pod względem eksportu.
W segmencie produktów rafineryjnych sytuacja jest jeszcze bardziej napięta. Zapasy benzyny i oleju napędowego w USA spadły w ostatnim tygodniu raportowym, na co złożyły się niższe przeroby rafinerii oraz silny popyt zagraniczny. Zapasy destylatów pozostają poniżej typowych poziomów sezonowych, co podkreśla utrzymującą się ciasnotę w segmencie destylatów średnich.
Podsumowując, zawieszenie broni zmniejszyło ryzyko natychmiastowej eskalacji, ale nie rozwiązało problemów podażowych. Dopóki ruch przez Cieśninę Ormuz pozostaje ograniczony, a bariery związane z infrastrukturą, magazynowaniem i frachtem utrzymują się, rynek ropy pozostanie napięty — zwłaszcza w segmencie dostaw od ręki.
Ceny nie odzwierciedlają już szczytu paniki, ale też nie sygnalizują powrotu do normalności. Krótkoterminowy kierunek będzie częściowo zależał od dalszych przetasowań w pozycjonowaniu inwestorów, jednak ogólny obraz pozostaje bez zmian: na rynku fizycznym wciąż brakuje ropy. Dopóki przepływy handlowe nie wrócą do pełnej płynności, to właśnie rynek fizyczny będzie nadawał ton — z ryzykiem wypchnięcia cen do poziomów, które zaczną dławić popyt, aby przywrócić równowagę między popytem a zakłóconą podażą.

Niniejsza treść jest materiałem marketingowym i nie powinna być traktowana jako porada inwestycyjna. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a historyczne wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty, o których mowa w niniejszej treści, mogą być emitowane przez partnera, od którego Saxo otrzymuje opłaty promocyjne, płatności lub retrocesje. Chociaż Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu tych partnerstw, wszystkie treści są tworzone w celu dostarczania klientom cennych informacji i opcje....