Szokujące prognozy
Podsumowanie: Szokujące prognozy na 2026 rok
Saxo Group
Strateg ds. inwestycji
Dzisiejszy odczyt inflacji w Stanach Zjednoczonych może wystawić na próbę zarówno nadzieje na obniżki stóp procentowych jak i wyceny akcji.
Inflacja nie uderza we wszystkie spółki jednakowo. Przy rosnących kosztach większego znaczenia nabiera model biznesowy.
Spółki HALO mogą okazać się bardziej odporne na presję inflacyjną, ale nadal kluczowe pozostają wycena, poziom zadłużenia oraz skuteczna realizacja strategii.
Inflacja to comiesięczny sprawdzian dla rynku. Pojawia się w postaci jednej liczby, wywołuje mnóstwo opinii, a zwykle zostawia inwestorów z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. Skuteczna, choć trudno ją nazwać czarującą.
Wskaźnik cen konsumpcyjnych w Stanach Zjednoczonych (CPI), szeroka miara cen konsumpcyjnych, zostanie opublikowany 10 czerwca 2026 r. Ekonomiści oczekują, że inflacja za maj znów wzrośnie: jak podaje Reuters, konsensus dla inflacji ogółem (headline CPI) wynosi ok. 4,2% r/r, a dla inflacji bazowej (core CPI) ok. 2,9% r/r. Inflacja bazowa nie obejmuje żywności i energii — bo ekonomiści lubią usuwać z miar inflacji to, co ludzie zauważają najbardziej.
Moment publikacji ma znaczenie. Akcje spółek technologicznych i związanych ze sztuczną inteligencją stały się ostatnio bardziej zmienne. Wyższy odczyt inflacji mógłby być kolejną próbą dla rynku, bo inflacja kształtuje stopy procentowe, stopy kształtują wyceny, a wyceny — to, jak bardzo wyrozumiali są inwestorzy.
Jednak ten tekst nie dotyczy wyłącznie Rezerwy Federalnej. Chodzi o coś bardziej praktycznego dla inwestorów: o to, co inflacja mówi nam o modelach biznesowych.
CPI ogółem przyciąga uwagę. To ta liczba zwykle jako pierwsza miga na ekranach. Często jednak ważniejsze są detale.
Jeśli inflacja rośnie głównie dlatego, że skaczą ceny benzyny, rynek może martwić się o budżety gospodarstw domowych i koszty transportu. Banki centralne taki wzrost mogą uznać za przejściowy, zwłaszcza jeśli później ceny energii spadną. Jeśli rośnie inflacja bazowa, problem jest szerszy. To sygnał, że presja cenowa rozlewa się na usługi, czynsze, płace czy codzienne koszty prowadzenia biznesu.
Ta różnica ma znaczenie dla portfeli. Szok paliwowy szybko uderza w linie lotnicze, firmy logistyczne, detalistów i gospodarstwa domowe o niższych dochodach. Uporczywie wysoka inflacja w usługach może szkodzić firmom pracochłonnym, bo płace i koszty operacyjne trudno potem obniżyć. Wyższa inflacja może też utrzymywać rentowności obligacji na podwyższonym poziomie, co ciąży spółkom, których zyski są oczekiwane dopiero w odległej przyszłości.
Dlatego CPI to nie tylko wskaźnik ekonomiczny. To test wytrzymałości. Sprawdza, czy ulubione rynkowe opowieści wciąż działają, gdy pieniądz nie jest tani, koszty nie są stabilne, a konsumenci nie są nieskończenie cierpliwi.
CPI tłumaczy, skąd bierze się presja. HALO pomaga inwestorom wskazać, gdzie może zadziałać zawór bezpieczeństwa.
W tym ujęciu HALO to skrót od asset-heavy, low-obsolescence — czyli firmy kapitałochłonne, których aktywa wolno się „starzeją”. Szerzej rzecz biorąc, chodzi o spółki posiadające trudne do zastąpienia aktywa, oferujące produkty lub usługi o kluczowym i trwałym popycie oraz mające zdolność do utrzymania przepływów pieniężnych, gdy koszty rosną. Do tej grupy zaliczają się m.in. infrastruktura, sieci energetyczne, koleje, spółki użyteczności publicznej, regulowane sieci, firmy z sektorów ochrony zdrowia i gospodarki odpadami oraz firmy ubezpieczeniowe.
Wspólnym mianownikiem nie jest blask, lecz trwałość. Klienci mogą narzekać na wyższe ceny, ale wciąż potrzebują energii elektrycznej, logistyki, produktów medycznych, ubezpieczeń, oprogramowania, usług płatniczych czy sprawdzonych produktów codziennego użytku. To nie czyni tych spółek odpornymi na wszystko. Oznacza jednak, że mają więcej narzędzi niż spółki sprzedające dobra, które łatwo odłożyć na później, zastąpić tańszą wersją albo całkiem pominąć.
Kluczowa jest tu siła cenowa — zdolność podnoszenia cen bez istotnej utraty klientów. W okresie inflacji pomaga to chronić marżę, czyli różnicę między ceną a kosztem. Dlatego inwestorzy często szukają spółek z unikalnymi (trudnymi do skopiowania) aktywami, silnymi i zaufanymi markami, mocną dystrybucją, pozycją wspieraną przez regulacje albo produktami o kluczowym znaczeniu — niezbędnymi do funkcjonowania klienta.
Mimo to HALO nie jest „złotym biletem”. Spółki „asset‑heavy” zwykle mają dług i wymagają stałych nakładów inwestycyjnych. Koleje, spółki użyteczności publicznej i sieci energetyczne mogą znaleźć się pod presją polityczną, jeśli ceny wzrosną zbyt mocno. Nawet najsilniejsze marki tracą impet, gdy klienci zaczynają wybierać tańsze zamienniki. A dobra spółka może okazać się słabą inwestycją, jeśli wycena akcji już zakłada perfekcję. Nawet HALO wymaga konserwatywnego podejścia.
Nie chodzi o to, by ogłaszać „zwycięzców inflacji”. Chodzi o lepsze pytanie: jeśli inflacja utrzyma się dłużej na podwyższonym poziomie, które spółki potrafią obronić przepływy pieniężne, a które jedynie liczą na zmianę pogody?
Taka logika stoi też za listą tematyczną Saxo HALO, skupioną na spółkach z trwałymi aktywami, długotrwałym popytem i modelami biznesowymi, które mogą lepiej znosić presję inflacyjną. Lista ma charakter wyłącznie inspiracyjny i poglądowy — nie stanowi porady ani rekomendacji inwestycyjnej.
Rezerwa Federalna dąży do inflacji na poziomie ok. 2% w długim okresie. Według Reutersa większość ekonomistów obecnie oczekuje, że Fed utrzyma stopy procentowe w przedziale 3,50–3,75% do końca 2026 r., bo inflacja pozostaje podwyższona, a rynek pracy — odporny.
To ważne, bo wyższe stopy zmieniają matematykę inwestowania. Gdy bezpieczniejsze aktywa oferują wyższy zwrot, inwestorzy częściej wymagają mocniejszych dowodów ze strony drogich spółek wzrostowych. Obietnice przyszłych zysków mniej kuszą, gdy rośnie bieżąca stopa dyskontowa. Mówiąc prościej: jutrzejsze pieniądze są mniej ekscytujące, gdy dzisiejsze pieniądze płacą więcej.
Dlatego jeden odczyt CPI potrafi poruszyć jednocześnie technologie, banki, energetykę, spółki konsumenckie i obligacje. Chłodniejszy odczyt może zdjąć część presji z akcji wrażliwych na stopy. Gorętszy może wzmocnić przekonanie, że stopy pozostaną na podwyższonym poziomie przez dłuższy czas. Mieszany może zostawić rynek w stanie, którego najbardziej nie lubi: w oczekiwaniu na kolejny odczyt.
Przecenienie wagi jednej liczby. Dane o inflacji są ważne, ale pojedynczy odczyt CPI nie opisuje całej gospodarki. Bardziej liczy się trend niż comiesięczna niespodzianka.
Pomylenie siły cenowej z nieograniczoną swobodą cenową. Klienci mogą schodzić do tańszych opcji. Regulatorzy mogą reagować. Konkurenci mogą przebijać niższą ceną. Zbyt agresywne podwyżki dziś mogą osłabić popyt jutro.
Wycena. Odporne spółki też mogą stać się drogie. Gdy kapitał tłumnie napływa do spółek jakościowych i defensywnych, przyszłe stopy zwrotu cierpią, jeśli oczekiwania urosną za bardzo. Bezpieczeństwo jest cenne. Przepłacanie za bezpieczeństwo — mniej. To jak kupowanie parasola po burzy — i to w szczytowej cenie.
Zwracaj uwagę na inflację bazową i inflację w usługach, nie tylko na CPI ogółem.
Śledź rentowności obligacji (zwłaszcza po publikacji CPI), bo odzwierciedlają oczekiwania rynku wobec ścieżki stóp.
Porównuj spółki pod kątem siły cenowej, poziomu zadłużenia i wrażliwości kosztowej — nie tylko ze względu na przynależność branżową.
Traktuj HALO jako listę kontrolną odporności, nie jako listę zakupów.
Inflacja często bywa opowiadana jako historia makro, ale szybko staje się opowieścią o konkretnych spółkach. Odczyt CPI porusza rynki, bo zmienia oczekiwania wobec stóp, marż i wydatków konsumenckich. Dla inwestorów najważniejsza lekcja jest jednak prostsza: inflacja sprawdza, czy model biznesowy ma rzeczywistą zdolność do trwania, czy tylko korzysta z dobrych warunków.
Najlepsze spółki nie potrzebują idealnej koniunktury, by działać. Nawet one wymagają jednak rozsądnych wycen i zdyscyplinowanej realizacji. Dzisiejszy CPI może być hałaśliwy. Test modelu biznesowego, który uruchamia, jest trwalszy. W inflacji — jak w życiu — najspokojniejsze są zwykle te spółki, które stoją na najmocniejszych fundamentach.

Niniejszy materiał ma charakter marketingowy i nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem, a wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Instrumenty wymienione w niniejszym materiale mogą być oferowane przez partnerów, od których Saxo otrzymuje opłaty marketingowe, wynagrodzenie lub retrocesje. Choć Saxo może otrzymywać wynagrodzenie z tytułu takich partnerstw, wszystkie treści tworzymy z myślą o dostarczaniu klientom rzetelnych informacji i inspiracji inwestycyjnych.
Autor w momencie publikacji nie zajmuje żadnych pozycji w wymienionych instrumentach finansowych.