Złoto staje w obliczu sprawdzianu odporności ze strony rynku obligacji, ponieważ rentowności wciąż rosną.
Najważniejsze informacje:
- Złoto mierzy się z coraz trudniejszym otoczeniem makroekonomicznym: rosną nominalne i realne rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, a dolar się umacnia, ponieważ rynek wycenia ryzyko inflacyjne oraz bardziej restrykcyjną politykę Rezerwy Federalnej.
- Wyższe rentowności są krótkoterminowym czynnikiem obciążającym notowania złota, ale jednocześnie zwiększają długoterminowe ryzyko finansowe: droższe finansowanie nasila presję na rządy, firmy i inne mocno zadłużone segmenty systemu finansowego.
- Popyt inwestycyjny pozostaje zaskakująco odporny — według danych Bloomberga, łączne zasoby złota w funduszach ETF wzrosły we wrześniu o blisko 50 ton, mimo skoku realnych rentowności.
- Popyt w Chinach pozostaje wyjątkowo silny: import do końca sierpnia przekroczył 1 000 ton, przewyższając łączny wynik za cały 2025 rok.
Złoto mierzy się z coraz trudniejszym otoczeniem makroekonomicznym: rosną rentowności amerykańskich obligacji skarbowych (zarówno nominalne, jak i realne), a dolar się umacnia, ponieważ rynki wyceniają wyższe ryzyko inflacyjne i bardziej restrykcyjną politykę Rezerwy Federalnej (Fed). Wyższe rentowności są krótkoterminowym czynnikiem obciążającym notowania złota, ale jednocześnie zwiększają długoterminowe ryzyko finansowe — droższy dług mocniej obciąża rządy, firmy oraz inne mocno zadłużone segmenty systemu finansowego. Mimo to popyt inwestycyjny pozostaje zaskakująco silny: według danych Bloomberga, łączne zasoby złota w funduszach ETF wzrosły we wrześniu o niemal 50 ton, pomimo skoku realnych rentowności. Popyt w Chinach pozostaje wyjątkowo silny — import do końca sierpnia przekroczył 1 000 ton, przewyższając łączny wynik za cały 2025 rok.
Złoto, a wraz z nim inne metale szlachetne o charakterze inwestycyjnym, ponownie jest wystawione na próbę przez klasyczne czynniki ryzyka makroekonomicznego. Gwałtowne przesunięcie krzywej rentowności amerykańskich obligacji skarbowych (US Treasuries), zapoczątkowane po wybuchu wojny z Iranem, w ostatnich dniach jeszcze przyspieszyło, podbijając rentowności nominalne i realne oraz wspierając ponowne umocnienie dolara. Dla aktywów niepłacących odsetek — takich jak złoto — taka kombinacja zazwyczaj skłania do redukcji ekspozycji.
Skala tej zmiany robi wrażenie. Od końca lutego, gdy USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran, rentowności 2‑ i 5‑letnich obligacji skarbowych USA (US Treasuries) wzrosły o około 150 punktów bazowych (1 pb = 0,01 pkt proc.). Jednocześnie implikowana przez rynek stopa funduszy federalnych na grudzień tego roku podniosła się z około 3% do 4,25%, a na grudzień 2027 — z 2,8% do 4,8%. W tym samym czasie rentowność 10‑letnich obligacji skarbowych USA przekroczyła 5,1%, a 10‑letnia realna rentowność w USA skoczyła do około 2,78%, najwyżej od 18 lat. Dodatkowo indeks dolara Bloomberga (Bloomberg Dollar Spot Index) w tym miesiącu zyskuje około 1,5%, odrabiając część sierpniowych spadków.
Łącznie te zjawiska tworzą trudne, krótkoterminowe otoczenie dla metali szlachetnych o charakterze inwestycyjnym. Wyższe realne rentowności (po uwzględnieniu inflacji) zwiększają koszt alternatywny trzymania złota, a mocniejszy dolar podnosi koszt zakupu dla nabywców spoza USA. To pomaga wyjaśnić, dlaczego złoto, notowane obecnie w okolicach 4 262 USD za uncję, jest w tym miesiącu niżej o około 4%.
Presja jest jeszcze bardziej odczuwalna na akcjach spółek wydobywczych złota, które jednocześnie zmagają się ze słabszymi cenami kruszcu, ze słabością szerokiego rynku akcji oraz rosnącymi kosztami operacyjnymi. Kluczowym kosztem w górnictwie jest olej napędowy — skok cen paliw nasilił obawy o marże, zwłaszcza u mniejszych i bardziej energochłonnych producentów. Na tym tle VanEck Gold Miners ETF spadł o około 3% w ostatnich dwóch sesjach (YTD: +7,9%), a VanEck Junior Gold Miners ETF o około 3,5% (YTD: +5,3%), co podkreśla dodatkową dźwignię operacyjną i rynkową akcji spółek górniczych względem fizycznego złota.
Spadki warto jednak osadzić w kontekście. Złoto wciąż utrzymuje się wyraźnie powyżej czerwcowo‑lipcowych dołków w pobliżu 4 000 USD za uncję, mimo znaczącego pogorszenia tradycyjnych czynników makro. Co ważniejsze, jak dotąd widać niewiele oznak inwestorskiej wyprzedaży, która zwykle towarzyszy gwałtownym wzrostom realnych rentowności.
Ta odporność to najciekawszy element obecnej historii złota. Według danych Bloomberga łączne zasoby w ETF‑ach zabezpieczonych złotem wzrosły w tym miesiącu o niemal 50 ton. Taka systematyczna akumulacja sugeruje, że coraz większą część popytu stanowią inwestorzy mniej wrażliwi na tradycyjny argument o koszcie alternatywnym. Zamiast tego kierują się ochroną majątku, obawami geopolitycznymi, obawami o trwałość finansów publicznych oraz chęcią posiadania aktywa poza konwencjonalnym systemem finansowym.
Dobrym przykładem są Chiny. Najnowsze dane pokazują, że popyt na złoto w Chinach w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. przekroczył 1 000 ton, przewyższając już wynik z całego 2025 r. W połączeniu z utrzymującymi się zakupami banków centralnych wskazuje to na rosnącą rolę popytu relatywnie niewrażliwego na krótkoterminowe wahania stóp procentowych w USA.
Te przepływy uwydatniają coraz ważniejsze rozróżnienie między popytem na złoto wrażliwym a niewrażliwym na stopy procentowe. Dla tego pierwszego obecne warunki są coraz trudniejsze. Dla drugiego natomiast te same siły podbijające rentowności mogą wręcz wzmacniać argumenty za posiadaniem złota.
To rodzi pewien paradoks. Krótkoterminowo rosnące rentowności obligacji i silniejszy dolar to wyraźne czynniki obciążające, które mogą spychać złoto niżej. Im jednak wyżej pną się rentowności — zwłaszcza na długim końcu amerykańskiej krzywej rentowności — tym większe ryzyko, że w pewnym momencie dojdzie do załamania. Wyższe koszty finansowania zwiększają presję na mocno zadłużone rządy, firmy i konsumentów, a także rodzą pytania o trwałość deficytów fiskalnych i o to, ile jeszcze długu skarbowego rynek jest w stanie wchłonąć.
Wczorajsza słaba aukcja 5‑letnich obligacji skarbowych USA o wartości 70 mld USD była kolejnym przypomnieniem skali wyzwania. Inwestorzy zażądali wyższej rentowności, aby wchłonąć podaż, co wzmacnia obawy, że coraz bardziej zadłużony rząd USA może być zmuszony płacić coraz więcej, aby przyciągnąć kapitał. Złoto znajduje się więc między młotem a kowadłem: z jednej strony odczuwa natychmiastowy negatywny wpływ wyższych rentowności, z drugiej — te same rentowności mogą generować długoterminowe ryzyka finansowe i fiskalne.
Na razie o tym, która siła weźmie górę, zadecyduje zachowanie notowań. Najbliższe wsparcie na złocie, w okolicach 4 235 USD za uncję, to pierwszy poziom do obserwacji. Jego przełamanie mogłoby otworzyć drogę do głębszej korekty i ponownie zwrócić uwagę na strefę czerwcowo‑lipcową w pobliżu 4 000 USD. Z kolei zdolność do wytrzymania presji rosnących rentowności i silnego dolara podkreśliłaby fundamentalną odporność popytu.
Nadchodzące sesje będą więc ważnym testem. Złotu może być trudniej, dopóki rentowności i dolar pozostają w trendzie wzrostowym, ale brak istotnych odpływów z funduszy ETF oraz wyjątkowo silny popyt w Chinach sugerują, że inwestorzy nie porzucają metalu. Przeciwnie — część z nich najwyraźniej kupuje złoto właśnie dlatego, że napięcia finansowe widoczne obecnie na rynku obligacji stają się coraz trudniejsze do zignorowania.
